FreshMail.pl
nagonka plus size

fattitude

A dlaczego Tobie nie wychodzi w życiu?

Samotna i bez pracy. Te dwie zmienne mocno definiują to, jak na siebie patrzymy. Tak to jakoś jest, że niepowodzenia w tych dwóch dziedzinach nigdy nie zależą od nas, prawda? A dlaczego Tobie się nie udaje w życiu?

Nie mogę żyć teraz, bo może schudnę

Moje serce bije dla Syren Lądowych. Chciałabym każdej z Was nieba przychylić, ale są takie chwile, kiedy wszystko mi opada. Niestety, występują regularnie. Jestem człowiekiem internetów i każdego dnia wchłaniam ogromne ilości naprodukowanej przez ludzi treści. Jest taki jej szczególny rodzaj, od którego strzyka mi tuż poniżej krzyża. Za każdym razem, kiedy przeczytam jedno z tych dwóch haseł, włosie mi się jeży i zgrzytam zębami, aż iskry idą.

Kiedy czytam sobie w internecie wypowiedzi dziewczyn plus size, mam czasami wrażenie, że dla nas samych nie ma w życiu nic ważniejszego ponad nasze sadło. Skrupulatnie wykorzystujemy każdą możliwą okazję, żeby użyć go jako usprawiedliwienia tego, co nam nie wyszło. Ja to nawet do pewnego stopnia rozumiem. Łatwiej jest powiedzieć “nie dostałam pracy, bo jestem gruba”, niż  “nie dostałam pracy, bo jeszcze nie mam do niej kwalifikacji i muszę się sporo nauczyć”. Drugą moją ulubioną sytuacją, w której używamy tej wymówki jest nieudana próba wejścia z kimś w związek.

Jestem sama, bo jestem gruba

Nikt mi nie wmówi, że kobiety plus size nie mają obsesji związanej z podobaniem się KAŻDEMU. Wiem, bo też ją miałam. Ja również dłuuugo żyłam w przekonaniu, że każda randka z której nic nie wyszło to moja osobista porażka, nie wychodzi mi, bo jestem gruba, a wszyscy faceci to sadłofoby.

Śmiać mi się chce, kiedy patrzę na to z perspektywy. Pomyśl tylko – to tak jakbyś szła ulicą i całowała każdego napotkanego człowieka. Przecież to wszystko jedno, co nie? No nie. No, kurde, nie wszystko jedno!

Brak chemii z tym czy tamtym egzemplarzem nie świadczy bynajmniej o tym, że jesteśmy wybrakowane. Czasami się po prostu nie udaje, a to bezsensowne przekonanie, że każda randka musi się skończyć miłością do grobowej deski sprawia, że zapuszczamy w sobie poczucie krzywdy.

Druga stroną tego medalu jest wpływ, jaki nadwaga ma na to, jak o sobie myślisz. Jeśli jest ważniejsza niż cokolwiek innego, niż to, żeby się trochę otworzyć na drugiego człowieka to owszem, można powiedzieć, że to jest powód kolejnej porażki. Kiedy człowiek ma problem, żeby ułożyć się sam ze sobą, trudno oczekiwać, że ktoś – zwłaszcza obcy! – będzie chciał go w tym układaniu wyręczyć. Nie chodzi o to, żeby być ćwierkającą Pollyanną: Ponura grubaska, która co drugie słowo odbiera jako personalny atak, szukając dziur tam, gdzie ich nie ma jest dalece mniej przyjemnym partnerem do rozmów niż grubaska, która ma swoje pasje i zna swoją wartość.

Będę fair. Istnieje mnóstwo facetów, którzy chcą związków z modelkami (i to nie tymi plus size). Oni nas nie interesują. Nie ma sensu narzekać na to zjawisko, tak samo jak nie narzekamy, że ten czy tamta są homo/heteroseksualni. I już. Są też tacy, dla których nie ma to większego znaczenia. Z doświadczenia wiem, że to przede wszystkim my same widzimy te nadprogramowe kilogramy. Nie róbmy z igły wideł.

Nie mam pracy, bo jestem gruba

To stwierdzenie jest tak głupie, że sama nie wiem, z którego końca się za nie zabrać, słowo! W tej chwili – po blisko dekadzie do kryzysu gospodarczego w 2008 – pracownik odzyskał rynek pracy dla siebie. Nie ma kto pracować, świadczenia socjalne przekraczają najniższą krajową, w związku z czym młode kobiety wycofują się z rynku pracy. Nawet w Łodzi, żeby dostać pracę, wystarczy tylko chcieć pracować. Mówię tu o młodych ludziach, po 50., niestety, sprawy mają się inaczej.

Kiedy czytam, że ktoś nie może znaleźć pracy, bo jest gruby to mam ochotę tupać nogami i tarmosić za uszy. Jestem “gruba” od zawsze. Od zawsze też pracuję: w swoim życiu zawodowym robiłam milion rzeczy. Od ustawiania puszek na półkach supermarketu, po tworzenie strategii marketingowych dla hoteli, z przerwami na czyszczenie kibli, sprzedawanie zegarów czy wypełnianie papierków w dziale HR dużej sieciówki odzieżowej. Robiłam rzeczy sporo poniżej swoich kwalifikacji, uczyłam się nowych rzeczy, jeśli chciałam stanowiska, na które byłam za krótka, ale CHCIAŁAM pracować.

Byłam jedną z pierwszych (i to niewieu!) dziewczyn plus size zatrudnionych na recepcji luksusowego hotelu, bo jednak nastawienie wygrywa. Czasami nawet tam, gdzie byśmy się tego nie spodziewały. Czy miałam kiedykolwiek trudności ze znalezieniem pracy? No miałam. Ale nigdy nie pomyślałabym, że to z powodu moich gabarytów.

Jeśli masz problem ze znalezieniem pracy to bardzo Cię proszę, uczciwie się zastanów z czego to wynika. Czy twoje kwalifikacje odpowiadają stanowisku, czy twoje cv jest rzeczowe, a na rozmowie przedstawiłaś najlepiej jak potrafisz korzyści płynące z zatrudnienia właśnie Ciebie? Na jedno stanowisko aplikuje zwykle co najmniej kilka osób, a przy tak dużej konkurencji nie zawsze się udaje. I nie oznacza to wcale, że coś jest z Tobą nie tak. Nie znaczy również, że zdecydowała twoja tusza – no, chyba że usłyszałaś ten argument wprost, w co zdecydowanie wątpię.

Nie zapędzaj się w kozi róg

Syreny! Nie róbmy ze swojej nadwagi świedniowiecznej czarownicy, która jedny spojrzeniem kwasi mleko w całej wsi. Nie zakładajmy sobie własnoręcznie obroży z krótkim łańcuchem. Skoro walczymy o to, żeby zrobiło się dla nas trochę więcej miejsca, to nie odbierajmy sobie same mocy. Większość grubych kobiet, które znam pracuje. Większośc grubych kobiet, które znam jest w związkach.

Nie usprawiedliwiajmy swojego życiowego braku determinacji nadwagą, bardzo proszę. To nie jest obiektywna trudność jak na przykład depresja.  Czasami znalezienie odpowiedniej osoby, z którą warto się związać kosztuje naprawdę dużo pracy. Wiem, co mówię. Czasami byle jakiej pracy szuka się trzy miesiące i nie można się poddać, bo w końcu okazuje się, że ta byle jaka praca była de facto katapultą, która odmieniła nasze życie o 180 stopni.

Nie wmawiajmy same sobie, że nadwaga to niepełnosprawność społeczna. Bardzo Was o to proszę.

Leave a Comment

Comments (8)

  1. Co do tego drugiego problemu – pracuję od skończenia studiów i nigdy nie miałam wrażenia, że moja waga ma w pracy jakiekolwiek znaczenie. Wręcz zachwalam zawód prawnika jako profesję, gdzie nie liczy się płeć, uroda czy sprawność fizyczna, a w dodatku w miarę upływu lat wygląda się po prostu coraz dostojniej.

    Co do pierwszego problemu – jestem sama i mam za sobą serię porażek związanych z mężczyznami, ale nigdy nie miałam wrażenia, że to kwestia mojej wagi. W chwilach wątpliwości przypominam sobie, że jak byłam o kilkanaście lat młodsza i 30 kilo lżejsza, to wcale nie przyciągałam męskich spojrzeń. Znam za to liczne grube kobiety w szczęśliwych związkach.

    1. No właśnie! Nie można wszystkich negatywnych doświadczeń wiązać z tym, że mną się nadwagę. Przykro o tym pisać, ale czasami tym, co dyskwalifikuje nas najbardziej jest nasze własne nastawienie. Nie zatrudniłabym wiecznie skwaszonej osoby, bo jedna taka wystarczy, żeby zabić cały zespół. Nie ważne czy byłaby chuda czy gruba.

  2. Podpisuję się rękami i nogami! Na pracę nie narzekam, na związki też nie, zwłaszcza, że obecny już kilka lat trwa i na koniec się nie zanosi, a waga w tym czasie się zmieniała, ciało też (z ciążą łącznie, która zostawiła ślady mniej i stanowczo bardziej trwałe – nie ma to jak mieć w brzuchu małego rozpychającego się Lwa, a potem na brzuchu ślady jak po walce z całym stadem lwów). Do gabarytów + przywykłam (miałam na to całe życie). teraz uczę się tego nowego ciała po ciąży i jego akceptacji – już 14 miesięcy i łatwo nie jest, ale małymi kroczkami pełznę w tej akceptacji do przodu. Buziaki dla Syren i dla Ciebie, Galanta! 😉

  3. 100% racji i nie dotyczy to tylko puchatych! Ja mając krzywe zęby, na nie zwalałam wiele moich niepowodzeń społecznych. Cóż – zęby wyprostowałam, nadal świat nie ścielił mi się do stóp 😀 doskonała nauczka, która pokazała mi, że ograniczenia w wyglądzie tworzymy najczęściej sami 🙂

  4. To ja dodam lyzke dziegciu do tej beczki miodu.Sa zawody, gdzie osoba otyla nie znajdzie pracy – niestety ekspedientka w sklepie z markowa odzieza musi byc szczupla.Tam gdzie potrzebna jest prezencja bardziej niz kompetencje grubaska pracy nie znajdzie.W tej drugiej dziedzinie jest jeszcze gorzej . Jesli nawet w glebi duszy facet lubi kragle cialko, albo fascynuje go nasza osobowosc i tak musi do tego byc odporny na to co inne samce powiedza.Faceci to wzrokowcy – nie chca miec chocby najmilszej, najmadrzejszej kobiety, gdy ta nie bedzie dla innych atrakcyjna.A gruba najczesciej nie jest.Do tego w wyniku randkowych porazek idacych w setki czlowiek traci wiare we wlasna atrakcyjnosc.A to juz gwozdz do trumny. Gruba kobieta, ktora czuje sie brzydka nie ma zadnych szans.

    1. By nie brzmiało to co mówię jak defetyzm – w życiu trzeba się starać pomimo pewnych ograniczeń i wad.Patrzeć realnie – pewnych rzeczy nie przeskoczymy choćbyśmy nie wiem jak chciały.Ale nigdy nie definiowałabym siebie jako grubaskę i na karb figury nie kładła wszystkich porażek.W zasadzie nawet problemów męsko-damskich nie definiuję swoją figurą .To nie ja mam problem – to faceci ze swoim nastawieniem i oczekiwaniami go mają.Odpuściłam – jeśli WSZYSCY , których poznałam chcą szczupła, albo ładniejszą ode mnie niech jej szukają.Nie dam się więcej niszczyć ich rozdętemu ego i roszczeniowości. Wolę być sama i szczęsliwa, zadowolona, niż w związku w którym ktoś nie do końca mnie akceptował i marzył o kimś bardziej atrakcyjnym.

Hej, Syreno Lądowa!

Zostaw swój e-mail, a nie przegapisz ani literki! Zapisz się na pierwszą całkowicie ciałopozytywną listę mailową.

Chcę się zapisać do Syreniej Poczty Niekoniecznie Lądowej (możesz się wypisać kiedy tylko zechcesz. Jeśli zechcesz!).

FreshMail.pl