grube randki to cyrk

GRUBE RANDKI

GRUBE RANDKI CZ.3 – Jak Cię widzą, tak Cię podrywają

Za nami dwa spotkania w ramach cyklu GRUBE RANDKI. Mam nadzieję, że przekonałam Cię już, że warto wyjść poza swoją strefę komfortu i poszukać szczęścia na zewnątrz. Podsunęłam też kilka pomysłów gdzie zacząć, a dzisiaj zajmiemy się twoim kluczem do całej tej hecy, tj. profilem użytkownika internetowego portalu randkowego.

Zanim pójdziemy dalej, chciałabym wrócić na moment do kwestii wyboru serwisu: Ponieważ ten temat jest często podejmowany w naszych rozmowach, chcę jeszcze raz zaznaczyć, że nie należy traktować moich wpisów jako jedynej słusznej wykładni prawdy. Piszę na podstawie swoich doświadczeń i nie ukrywam, że jako osoba aktywna i zawodowo, i prywatnie, nie miałam sposobności sprawdzić każdego z niezliczonych serwisów randkowych, jakie funkcjonują w polskim internecie. To, że w moim przypadku Badoo zasysało od początku do końca, jeszcze o niczym nie świadczy. W kwietniu wybieram się na wesele do pary, która poznała się tamże. Także ten. Bierzcie poprawkę na duży rozstrzał ludzkich życiowych doświadczeń.

Twój profil – żyjące narzędzie

Parafrazując klasyka: jak taki profil wygląda – wszyscy wiemy. W różnych serwisach funkcjonują różne wariacje na ten sam temat. Zasadniczo w każdym miejscu napotkamy dwa główne elementy: zdjęcie i opis. Z góry zaznaczam, że dzisiejszy odcinek sponsorowany jest przez literkę P jak PRAWDA. Jeśli szukasz człowieka na dłużej niż jedną schadzkę, to powinnaś temat potraktować poważnie. Powiesz mi zaraz, że oni i tak tego nie czytają, że w ogóle bez sensu. Nie szkodzi. Ty, mam nadzieję, czytasz wnikliwie.
Zanim zbudujemy Ci profil idealny, weź kartkę i długopis, i przeklikaj się przez profile potencjalnych kandydatów. Sprawdź na co reagujesz. Co sprawia, że zatrzymujesz się na dłużej? Jakich informacji Ci brakuje, czego chciałabyś tam znaleźć więcej? Zapisuj swoje wrażenia. To ważne o tyle, że facet, którego szukamy ma najprawdopodobniej takie same odczucia. Chcemy przecież pomóc Wam się spotkać, co nie? No to po kolei:

Zdjęcie

Topowy temat, pojawiający się w mailach, które do mnie przesyłacie najczęściej. Jakie to zdjęcie? Ano właśnie. Jakie. Na to pytanie mam odpowiedź na trzy słowa: aktualne, szczere i w kolorze. To tak proste.

Zdjęcia sprzed pięciu lat i piętnastu kilo są nieakceptowalne. Sama pomyśl, co czujesz, kiedy na spotkaniu zamiast Adonisa zjawia się Dionizos z zaawansowanymi zakolami. Nie twierdzę, że zakola są złe, ostatnio podkochuję się w łysym Skinnerze, bo oglądamy X-Files, także ten. Chodzi mi po prostu o to, że jeśli za pomocą zdjęć budujesz komuś w głowie konkretny obraz, to nie rób mu potem brain fucka. Nas, kobiet, dotyczy to tym bardziej, jeśli np. zmieniałyśmy do tego kolor włosów. Ja wiem, że liczy się wnętrze, ale wierz mi – lepiej nie zaczynać randki od sprawienia komuś szoku.

Ze szczerością to jest tak, że nam się wydaje, że jak nie wrzucimy zdjęcia pełnej sylwetki, to on… no w sumie co on? Zastanów się czy naprawdę aż do pierwszej randki chcesz udawać szczupłą? A potem się, na ten przykład, rozczarować, jeśli okaże się, że facet nie jest amatorem krągłości, bo woli egzemplarze sportowe? Warto to przemyśleć. Jestem orędowniczką uzupełnienia albumu z selfiakami zdjęciem przedstawiającym Cię w całości. Nie przykrytą prześcieradłem, za wielką kurtką czy inną paprotką. Trochę to może zalatuje targiem końskim, ale akurat mnie to zaoszczędziło wielu rozczarowań. Nie tylko miałam w profilu zdjęcie mego bosko obłego całokształtu, ale w rubryczce “typ sylwetki” wpisałam – puszysta. (Swoją drogą nie cierpię tego określenia w odniesieniu do grubych bab. Puszyste to są moje koty. Bitch, please.) Jaki był tego efekt? Żaden z facetów, z którymi się spotkałam na pierwszą randkę nie zrejterował z krzykiem na widok mych fałdek. Żodyn.

Uwielbiam czarno-białe, artystyczne zdjęcia. Oczywiście te dobre. Stwarzają atmosferę tajemnicy. Tylko, że my nie szukamy atmosfery tajemnicy, no chyba, że marzysz o Nosferatu. Jeśli tak, to jedziesz z koksem. No problem. Kolorowe zdjęcia lepiej oddają rzeczywistość, zwracają uwagę i nie robią z Ciebie dziwaka.

O mnie

Piszę to z pełną odpowiedzialnością – do stworzenia opisu w profilu na serwisie randkowym należy się przyłożyć. Wyobraź sobie, że spotykasz na ulicy tego wymarzonego. Nie wiesz o nim nic. Od czego zaczniesz rozmowę? A teraz sobie wyobraź, że ten sam wymarzony w twoim ulubionym warzywniaku wybiera marchewkę ubrany w koszulkę Beyonce Black Sabbath, a przed sklepem czeka na niego pies. I jak teraz? Łatwiej coś wymyślić?

Część “o mnie” w profilu to twój warzywniak, koszulka i pies. Pisząc tam o sobie coś więcej niż jestem jaka jestem, dajesz szukającemu Cię facetowi punkt zaczepienia. Jeśli zagai w nawiązaniu do tego co napisałaś, to daje Ci to całkiem sporo informacji: a) potrafi czytać, b) potrafi czytać ze zrozumieniem, c) zainteresowało go to, co przeczytał, d) chce się dowiedzieć o Tobie więcej, niż to co wynika ze zdjęcia profilowego.

Napisz co lubisz, czym się fascynujesz, co robisz, kiedy nic nie musisz robić. Co jakiś czas warto ten opis zmienić. Ja zaczęłam z wysokiego C – cytaty z Dostojewskiego i inne arystokratyczne odpały. Stworzyłam sobie w ten sposób wizerunek przeintelektualizowanej, wiecznie konstatującej życie dameski. Sądzę, że czytając mojego bloga od jakiegoś czasu jesteście już w stanie wyobrazić sobie, jak daleki od prawdy był ten obraz. Modyfikowałam swój opis tak długo, aż wylądowałam gdzieś na wysokości opisu, który zaznaczał moją inteligencję, ale nie był pretensjonalny. Do damesek nikt nie pisze, mówię Wam. Z czasem doszłam też do tego, że szukam u partnera na życie ważniejszych cech, niż umiejętność przeczytania pięciu książek tygodniowo.

Czego szukam

To bardzo ważna rubryka, którą mamy w serwisach typu Sympatia i e-darling. Errata do poprzedniego punktu. Tam, gdzie nie ma osobnego pola, warto zdanie na ten temat wpleść w opis. Jeśli nie interesują Cię jednorazowe spotkania – napisz to; jeśli nie chcesz mieć w przyszłości dzieci – napisz; etc. Precyzuj swoje oczekiwania. Nie tylko dla potencjalnych partnerów, ale przede wszystkim dla samej siebie. Spisz je i naucz się na pamięć. I przypomnij sobie za każdym razem, gdy idziesz na randkę. Jeśli ten sposób pomoże Ci oszczędzić sobie choćby kilku rozczarowań, to warto go było zastosować. Będziesz wracać do tej deklaracji, gdy poczujesz, że cała ta szopka nie ma sensu, a normalnego faceta można postawić na tej samej półce, co T-rexa – wszyscy o nim mówią, nikt nigdy nie widział.

Z perspektywy czasu wiem, że jeśli Wasze oczekiwania co do tego jak powinna wyglądać relacja między Wami nie są zbieżne na początku, to – przykro mi to pisać, ale czuję się w obowiązku – nigdy nie będą zgodne.

Zauważyłaś już pewnie, że wszystkie trzy podstawowe elementy profilu, który pomoże Ci w owocnych poszukiwaniach, mają wspólny mianownik – SZCZEROŚĆ. W szukaniu przez internet nie chodzi o to, żeby przekonać kogoś, że jesteś złotowłosą Roszpunką, gdy bije w Tobie serce walecznej Mulan. Prawdziwa natura zawsze z nas wychodzi, choćby nie wiem jak precyzyjnie budować inny wizerunek. Nie musisz być kimś innym, żeby ktoś Cię pokochał. Nie udawaj super wyluzowanej, jeśli jesteś z tych, które przejmują się każdym drobiazgiem i na odwrót. Poznawanie nowych ludzi to nie jest proces, który powinien odbywać się wbrew Tobie. Może zabrzmi to trochę banalnie, ale on powinien się odbywać DLATEGO, ŻE jesteś sobą.

Siądź sobie dzisiaj z kartką i zastanów się, co chciałabyś powiedzieć na swój temat. Pamiętaj, że nie tylko cyrkowcy i Cyganie są fascynujący. Odpowiedz sobie szczerze na pytania Kogo szukam? I Jakiego chcę związku? Poproś przyjaciółkę, żeby zrobiła Ci świeże zdjęcie, popraw selfie. A ja? Ja trzymam za Ciebie kciuki!

Jeśli poczułaś, że moje słowa mogą mieć trochę sensu, zostań na dłużej, bo cykl GRUBE RANDKI zaplanowałam właśnie z myślą o Tobie. Podzielę się z Tobą moim doświadczeniem, opowiem o typach facetów, których tam spotkasz; o tym co uważam za najlepszą pierwszą randkę; czy sądzę, że warto na pierwszej randce wyskakiwać z majtek; jak randkować bezpiecznie i wydostać się z niekomfortowej sytuacji.

A może jest jakieś pytanie, które nie daje Ci spokoju? Chciałabyś o coś zapytać, ale trochę się wstydzisz? Napisz do mnie na halo@galantalala.pl – zajmiemy się tym razem.

Przeczytaj też:

5 rzeczy, które pozwoliły mi przetrwać internetowe randki – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 1 DLACZEGO POWINNAŚ ZACZĄĆ SIĘ UMAWIAĆ NA RANDKI? – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 2 ZNAJDŹ SWOJĄ NISZĘ – TUTAJ

Leave a Comment