grube randki to cyrk

GRUBE RANDKI

GRUBE RANDKI Cz. 7  Nie dokazuj, miła, nie dokazuj!

gRUBE RANDKI WRÓCIŁY!

W cyklu GRUBE RANDKI nastąpiła galanta przerwa. Wiem, biję się w piersi, że na cały maj, miesiąc gdy wszystko mai się i gzi, zostawiłam Was same na randkowych mieliznach. Liczyłam trochę na to, że niesione wiosennym popędem znakomicie poradzicie sobie na rynku. Jak Wasze życie miłosne? Randkujecie? Zapisujecie co lepsze kawałki, żeby je potem poopowiadać wnukom? Zaprawdę warto, bo takiego kwiecia jak na internetowych portalach randkowych występuje, ze świecą szukać gdziekolwiek indziej.

Anegdotka na dziś – miałam ja, proszę Syren, taką znajomość na jednym z większych portali, która polegała za wspólnym intelektualizowaniu. Wymienianiu się tekstami kultury, które przecież każdy powinien znać (bzdura, uważam, że nikt nie zbiednieje tylko dlatego, że nie obejrzy niszowego filmu o cudzym Weltschmerzu) oraz uwagami na temat tychże. Przysiegam, że te wieczorne rozmowy o kulturze trwały ze dwa miesiące, nigdy nie przechodząc na poziom spotkania na żywo. Nie zahaczyliśmy tematu choćby jednym zdaniem. Piszę Wam o tym, żebyście miały świadomość, że nie należy mierzyć zgromadzonej tam populacji własną miarą. Można się srodze zawieźć.

Przyszła nam pora zając się zagadnieniem, które w mojej opinii speca d/s internetowych randek, jest najtrudniejszym ich elementem. Myślę tu o oczekiwaniach. Tak wiem, też mam gęsią skórkę, ale warto się tym zająć. Oczekiwania potrafią być niebezpieczne, bo zawód potrafi nam uniemożliwić trzeźwy osąd sytuacji. A przecież życie nie jest ani lepsze, ani gorsze od oczekiwań. Jest po prostu inne. 

Dowiedz się, czego właściwie szukasz

Wszystkie nosimy w sobie pewne, może nawet nie do końca uświadomione oczekiwania co do mezczyzny, z kórym chciałybyśmy się związać. Porozmawiajmy ze sobą szczerze. Na pewno wiesz, czego chcesz? Nie pytam przy tym, czy masz w pamiętniczku rozpisaną listę wszystkich cech, jakimi twój Król Karol powinien się odznaczać. Wiesz, to dziecinne przekonanie, że musi być przystojny, wysoki, z poczuciem humoru, dobrze zarabiać, lubić dzieci/psy/koty/kanarki, mieć piękne dłonie i samochód z zagranicy. Mam na myśli twoje oczekiwania na tym wyższym i głębszym poziomie.

Zanim puścisz się w wir randkowania z kim popadnie, musisz dojść do pełnej świadomości czego tak naprawdę szukasz. Używam czasownika musisz z pełną odpowiedzialnością. Zdarza się bowiem tak, że w ferworze odbiera nam rozum i nagle ni stąd, ni zowąd zaczynamy się jak te idiotki godzić na wszystko. Choćby nie wiem jak daleko było to wszystko od naszych oczekiwań. Obiecuję, że zaoszczędzicie sobie sporo zachodu i jeszcze więcej rozczarowań, jeśli mnie posłuchacie w tej chwili.

Jeżeli szukasz partnera na stałe, nie powinnaś się godzić na seks-schadzki. Sytuacje, w których z takich spotkań wykluwają się regularne związki oczywiście się zdarzają. Mniej więcej tak często, jak wynalezienie nowego pierwiastka. We wszystkich innych wypadkach wmawiając sobie, że on się na pewno w końcu zakocha, zwyczajnie oszukujesz samą siebie. I tracisz czas, który mogłabyś przeznaczyć na spotkanie z tym właściwym człowiekiem.

Szklana pułapka Pana Idealnego czyli pozbądź się listy

Często zdarza się tak, że naszą nonsensowna listę cech, którymi wyróżniać się musi Prince Charming zabieramy ze sobą w dorosłość. I wtedy robi się problem. Wiem, bo też tak miałam. Wyliczałam sobie, że musi być taki i owaki, kompletnie nie zostawiając pola na wady. A tych nie da się uniknąć.

Kiedy zaczynałam ostatnią rundę randkowania przez internet zrobiłam sobie badanie rynku i wyszło mi, że w mojej grupie wiekowej jeśli facet jest wolny, to albo ma długi, albo dzieci. Rozwodnicy zaczną się masowo za kilka lat, bliżej 40stki, kiedy już odchowają dzieci i okaże się, że z żoną nie ma o czym rozmawiać. Wydawało mi się to wtedy strasznie cyniczne, ale wierzcie mi, tak to wygląda. I na serio, długi i dzieci to jest nadal ten bardziej optymistyczny scenariusz, w porównaniu do zatwardziałego kawalerstwa lub głębokiego przekonania o własnej idealności.

Problem tkwił w tym, że chociaż rozumiałam powyższe na poziomie logiki, to w środku i tak chciałam swojego nieskażonego księcia, który gdzieś tam od dobrych 10 lat błądził wśród młódek, nie mogąc odnaleźć tej właściwej, choć serce rwało mu się do poważnego związku. Serio, myślałam, że taki gdzieś istnieje. I nikt nie był w stanie mi tego wyperswadować, dopóki nie przypatrzyłam się statystyce. Z czasem przepracowałam problem i z pięćdziesięciu pozycji zmniejszyłam swoją listę do dwóch – miał być wyższy ode mnie i miał mnie rozśmieszać. I wtedy zaczęły się dziać cuda.

Okazało się bowiem, że sprowadzenie głupich i wygórowanych oczekiwań parteru naprawdę poszerza horyzonty.

Rewers czyli zero absolutne

Czy to oznacza, że powinniście godzić się na wszystko? Bynajmniej. Są rzeczy, z których rezygnować nie warto. To poczucie humoru, umiejętność rozśmieszania mnie, z której nie byłam w stanie zrezygnować kryje w sobie coś głębszego, niż tylko podśmiechujki. Jeśli ktoś potrafi mnie rozśmieszyć, to znaczy, że nadaje na tych samych falach. I to jest coś, z czego ja zrezygnować nie chciałam. To wniosek, który wyciągnęłam z moich poprzednich związków, że bez tego nie ujadę i przygoda skończy się, zanim jeszcze zdążyła się rozkręcić.

Możesz zaakceptować kiepski gust filmowy i uwielbienie do białych skarpetek. Możesz wypracować kompromis, że chińskie jecie góra raz w tygodniu. Ale nie powinnaś się godzić na utrzymywanie dorosłego mężczyzny, czy posiadanie dzieci, jeśli tego nie chcesz. Każdy z nas ma swoje nieprzekraczalne granice oraz sfery, w których można się dotrzeć. Ważne, żeby nie odbywało się to kosztem twojego ogólnożyciowego komfortu. Nawet jeśli to zadziała na chwilę, na dłuższym dystansie obudzi się z Tobie poczucie krzywdy i zamiast się cieszyć wspólnym życiem, będziesz hodować w sobie gorycz. Nie warto.
Te trzy elementy,o których pisałam powyżej to jedyny i najlepszy sposób, żeby nawigować przez rafy randek bezpiecznie i wylądować tam, gdzie chciałaś.
Jestem świadoma, że w trakcie podróży zapomnisz o nich sto razy, dlatego tak ważne jest, żeby na samym początku określić sobie kogo szukasz. Szkoda ryzykować, że nie zwiążesz się z fantastycznym mężczyzną tylko dlatego, że ma brzydki mały palec u stopy. No chyba, ze ten mały palec jest w twojej głowie symbolem czegoś większego. Żartuję.

Mały palec u stopy nie ma żadnego znaczenia. Może być najpiękniejszym małym palcem u stopy na świecie, ale jeśli przymocowany do niego mężczyzna nie będzie Cię szanował, może sobie ten piękny mały palec wsadzić głęboko.


Jeśli poczułaś, że moje słowa mogą mieć trochę sensu, zostań na dłużej, bo cykl GRUBE RANDKI zaplanowałam właśnie z myślą o Tobie. Podzielę się z Tobą moim doświadczeniem, opowiem jak randkować bezpiecznie i wydostać się z niekomfortowej sytuacji.

A może jest jakieś pytanie, które nie daje Ci spokoju? Chciałabyś o coś zapytać, ale trochę się wstydzisz? Napisz do mnie na halo@galantalala.pl – zajmiemy się tym razem.

Przeczytaj też:

5 rzeczy, które pozwoliły mi przetrwać internetowe randki – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 1 DLACZEGO POWINNAŚ ZACZĄĆ SIĘ UMAWIAĆ NA RANDKI? – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 2 ZNAJDŹ SWOJĄ NISZĘ – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 3 JAK CIĘ WIDZĄ, TAK CIĘ PODRYWAJĄ – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 4 TEN TYP TAK MA – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 5 IDZIESZ CAŁOWAĆ ŻABY? WŁÓŻ KASK!  – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 6 CO Z TYM SEKSEM? – TUTAJ

Leave a Comment

Comments (2)

  1. Długi albo dzieci? To wcale nie brzmi tak źle; ci niesparowani, których poznawałam najczęściej cierpieli* na alkoholizm. Albo na nieleczoną chorobę psychiczną.
    Żebyśmy mieli jasność: nie mam problemu z alkoholikiem. Przeterapiowanym i niepijącym. Ani z chorym na głowę; jako depresantka sama do tej (licznej i wciąż się rozrastającej) grupy należę. Natomiast stały kontakt z lekarzem oraz pilne zażywanie swoich piguł stanowią w tej sytuacji tzw. must have.

    *złe wyrażenie; cierpiał świat dookoła, oni akurat bawili się świetnie.