dziewuchy dziewuchom daleko od body positive

fattitude

O dziewuchach przez dziewuchy – rzecz o ciele

Robimy niedźwiedzią przysługę dziewczynie, która będzie cierpieć na cukrzycę, mieć problemy w ciąży, problemy w przypadku operacji, otyłe dzieci, kłopoty ze stawami ale za to ma zdjątko i wiarę, że jest piękna z tym wylewającym się tłuszczem. (…) ta kobieta w bieliźnie głupio i beznadziejnie wygląda, nawet to nie jest dobre zdjęcie. Pokazuje brzydotę, głupotę, ten wyraz na twarzy i beznadziejną bieliznę.

Niech się tuczą, ale pamiętajcie, 99,9% mężczyzn lubi szczupłe (…)

O takich egzemplarzach moja babcia mówiła, że to brak szacunku do własnego ciała

Ha ha. Jaki koncern stoi za tym, że nagle w mediach mamy promocję: nadciśnienia, cukrzycy, zwyrodnienia stawów oraz coś pewnie jeszcze by się znalazło. To nie jest hejt (…)

Ja wiem jedno, grube jest brzydkie, niekomfortowe w każdej dziedzinie życia (…)

No sorry, ale fałdy tłuszczu nie są objawem witalności i mocy (…)

Nie, powyższe cytaty nie pochodzą z forum dla bezmózgich ślimaków – stanowią część dyskusji, która wydarzyła się wczoraj na grupie Dziewuchy dziewuchom pod linkiem do rozmowy z Zuzą Krajewską. Na grupie, która wydawałoby się, jest solidarnie skupiona na wspólnym celu i reprezentuje sobą pewien konkretny poziom intelektualny (w sensie taki powyżej okrutnika z 6c). Jestem sromotnie rozczarowana oraz konkretnie wkurzona.  

Pełna nienawiść. Cała naprzód! Pokażmy grubaskom, gdzie ich miejsce! Niech wiedzą, że swoimi obrzydliwymi ciałami wywołują zgorszenie! Walczmy o lepsze jutro dla naszych córek, niech nikt im nie zabroni się głodzić!

Moje fałdy, moja moc

Drogie współgrupowiczki! Moje fałdy SĄ objawem mocy. Konkretnie to objawem mocy jest to, że nie boję się Waszego filozofowania o moim zdrowiu czy opinii, że się nie podoba i je POKAZUJĘ PUBLICZNIE. Możecie mi skoczyć z tym swoim jadem i paskudną bigoterią. Jestem tu i zapraszam serdecznie do dyskusji, jeśli macie ochotę zmierzyć się z kimś, kto się może w dyskusji obronić.

Stoi za mną koncern o dumnej nazwie body positive i troska o to, żeby takie idiotyczne, umieszczone w sieci kompletnie bez refleksji komentarze nie sięgały osób, które albo jeszcze nie rozpoczęły, albo dopiero zaczynają walkę o lepsze samopoczucie. Nie macie zielonego pojęcia jak to jest wstydzić się za siebie tak bardzo, że człowiek ucieka z siłowni. Że choćby miał skisnąć to nie założy sportowych leginsów. Nie macie zielonego pojęcia ani o zdrowiu moim, ani tym bardziej o zdrowiu dziewczyny ze zdjęcia. Gówno wiecie. I nie zawiedziecie się tak długo, jak długo dulszczyzna i dobre samopoczucie na tle swoich ograniczonych poglądów na życie innych ludzi będą Wam zalewać oczy.

Ołowiane słowa

Jestem wściekła, bo uczycie takiej retoryki całe swoje otoczenie. Pokazujecie, że to jest ok, wejść bez zaproszenia do kogoś do domu i zachowywać się w nim jak ostatni wieprz. Z całym szacunkiem do wieprzy, które akurat darzę dużą estymą. Sobie samym szkodzicie. Za chwilę nadejdzie ten moment,  kiedy cycki i twarz obwisną, a wiecie co? Nasze społeczeństwo nie lubi starych bab. Jeszcze o tym nie myślicie, ale lada chwila to Wy będziecie nosić na plecach celownik.

Zamiast wychowywać dziewczynki do życia w zgodzie z samymi sobą, chodzicie dumne z powodu swojej odwagi cywilnej, która pozwala Wam tak śmiało komentować zdjęcie osoby, która nie ma zielonego pojęcia o toczącej się na ten temat dyskusji. Brawo! Trzeba do tego oceanu odwagi! Zaiste.

Weź odpowiedzialność

To w jaki sposób publicznie rozmawiamy o ludzkim ciele ma znaczenie. Głupio i beznadziejnie to nie są słowa, których powinny wobec swoich ciał używać kobiety. Rozejrzyjcie się dokoła. Naprawdę nie potraficie przewidzieć konsekwencji pielęgnowania nienawiści? Mało Wam ośmiolatek niezadowolonych ze swojego wyglądu? Mało cierpiących na zaburzenia odżywiania kobiet i mężczyzn? A może mało tragedii takich jak samobójstwo tego młodego chłopaka spod Łodzi?

Wstyd mi za Was.

Humpty Dumpty i sraczka

I gdyby na tym poprzestać, w życiu nie pozbierała bym w całość swojej wiary w ludzi. Dupnęła by z muru i żadna ilość królewskich koni i ludzi nie poskładała by jej w całość.

Na całe szczęście – oprócz oszołomów, głos w dyskusji zabrali też mądrzy ludzie, postrzegający świat szerzej, niż przez jeden, płaski aspekt lubię/nie lubię. To budujące. Takich ludzi się trzymam.

Nie chcę się zabawiać w domorosłego psychologa i analizować motywy ludzi, których nie rozumiem (a nawet rozumieć nie chcę!). Wchodzenie do dyskusji tylko po to, żeby komuś dowalić totalnie mnie nie interesuje. Słowa takich osób powinny pozostać tym, czym de facto są – czyjąś umysłową sraczką. Nie nadawajmy im większego ciężaru, Syreny. Wiem, że czasem jest ciężko, i trudno uwierzyć w to, że te obelgi są rzucane na oślep, choć tak bardzo się do nich poczuwamy. Ja wiem, lata praktyki w braniu sobie do serca cudzych opinii robią swoje. Trzeba nad tym pracować – cierpliwie i regularnie. To minie. Co mogą o Was wiedzieć internetowe trolle? Jaki mają wpływ na Wasze życie, które rozgrywa się codziennie tu i teraz?

Trzeba być trochę wbrew. Wracam tu znowu do bycia Obamami – gdy inni się upadlają, my zachowujemy godność. Spokojną pewność, że zmiany, która się zaczęła nie zatrzymają pozbawione empatii, siające gównoburzę trolle. Przed nami ogrom pracy, także nad samymi sobą, ale to się już zaczęło. Coraz trudniej bezkarnie opluwać grubaski i nie zostać za to wywołanym do tablicy. Od nas zależy, czy całe to wejście body posi do mainstreamu zostanie chwilową modą, czy może sposobem na życie.

Jestem tu dla Was. Wy jesteście dla mnie. Nie damy się.

Leave a Comment

Comments (8)

  1. Dzieki za to! Wczoraj pod zdjeciami Ewy Zakrzewskiej napotkalam sie na straszna jatke, nienawisc +size level expert. Zal, naprawde zal cos takiego czytac i nie powiem ale w pierwszym momencie zrobilo mi sie przykro ze w eter ida takie komentarze, ze ludzie nadal sa tacy wredni, a potem nagle mnie olsnilo! Przeciez to ode mnie zalezy jak zareaguje, wiadomo ze beda lepsze i gorsze chwile ale wierze w to, ze kiedys przyjdzie taki moment ze to po mnie splynie. Tak, jak wspominalas wielokrotnie samoakceptacja to dlugi i powolny proces, wiec kochane drepczemy do przodu. Serdeczne pozdrowienia:)

  2. Bardzo mi się podoba twój blog. Świetna inicjatywa. Nigdy nie rozumiałem uprzedzeń wobec grubych kobiet. Generalnie nie lubię uprzedzeń wobec ludzi.
    Pozdrawiam Ciebie Ula!
    🙂