Wpis i wciśnij enter.

O urodzie ciał niebieskich

– A chłopaki w szkole to mnie nazwali Voldemort!

– Dlaczego?! – pytam tłumiąc chichot.

– Bo mówią, że jestem najbrzydsza ze wszystkich dziewczynek.

 

Taką to rozmowę odbyłam z Zu w tym tygodniu. Zu jeszcze nie wie, że Voldemort był w sumie cool. Nie wie też, że uroda, choć czasem w życiu pomocna, jest dobrem równie trwałym, co lody, które tak lubi jeść. W komentarzu pod poprzednim wpisem pojawił się, tuż obok diagnozy na temat moich relacji z jedzeniem, tekst o tym, żeby swoich problemów nie przekazywać dzieciom. No więc ja też bym o to wnioskowała!

 

Brzydki język pięknych ludzi

 

Całkiem poważnie i bez jadu, czy my potrafimy rozmawiać z dziećmi o urodzie? Czy my potrafimy o urodzie rozmawiać między sobą? Ale tak wiecie, naprawdę rozmawiać, bez kokietowania, że ja to mam taką brzydką cerę i włosy do niczego. My, dorosłe kobiety nie mamy –  mojej opinii – takiej umiejętności. O urodzie dyskutujemy zerojedynkowo, na osi między wrzucaniem sobie, a samozachwytem. Pogardą, a zazdrością.

Nie wierzycie?

 

A kojarzycie, jak ostatnio gruchnęło o kosztach wizażysty ani ex-premier? Nie, spokojnie, nie będzie o polityce. Choć to bardzo ważne, to mój blog nie jest miejscem budowania postaw obywatelskich. Będzie o reakcji. Wiecie, jak na te informacje zareagował internet?

 

Ano tak:

A Ciebie kto rozliczy z bycia lub nie bycia piękną?
A Ciebie kto rozliczy z bycia lub nie bycia piękną?

I mnie jest wstyd. Ze siebie i za wszystkich ludzi, którzy nie wyrażają głośno dezaprobaty dla takich reakcji. My i tylko my możemy wychować swoje otoczenie. My wychowujemy dzieci, my w relacjach z ludźmi określamy dopuszczalne granice.

 

Breaking news z kraju nad Wisłą

 

Newsflash: dojrzałe kobiety w Polsce wyglądają właśnie tak, jak panie na zdjęciu. Nasze społeczeństwo, które każdej kobiecie wmawia, że MUSI być urobioną po łokcie Matką Polską, żoną przykładną – czyli taką, na przykład, która w czasie mundialu stosuje się do publikowanych w internetach regulaminów. Pracować musi, bo zazdraszczam i winszuję tym rodzinom, które są w stanie utrzymać się z jednej wypłaty.

A nade wszystko – musi być piękna jak sama Matka Boska z Dzieciątkiem. Z ułożonym włosem (a nie daj bób odrost! brrr!), świeżutkim manikiurem, rzęsami do nieba, cyckami jak trzeba. Nieskażoną cellulitem, rozstępem, codziennością.

Kiedy ma się to wszystko wydarzać? Pan mąż nie wie. Wie jednak, że jakby jego stara wyglądała jak panie posłanki to on by do domu nie wrócił.

 

Nie wiem gdzie zakupy robi pan W.Krawczynski i jego koledzy, ale w moim Lidlu tak wyglądają prawdziwi ludzie. Ja tak wyglądam! W dresach, z kokonem uwitym z przedwczorajszych włosów na czubku głowy, gdy w błędnym wzrokiem grzebię po pachy w lodówce, szukając kurzęcej wątróbki. Tak wygląda życie, w całej jego – nomen omen – urodzie.

 

W zalewie z kultury piękna

 

Sedno jest, moje drogie Syreny Lądowe, takie że nie mamy obowiązku być ładne. I nie możemy tego wymagać od innych. Ani czuć się lepsze dlatego, że przez przypadek mamy ładną buzię.

Wiem, że to truizm, ale kiedy wchodzę między ludzi w internecie, to mam niekiedy wrażenie, że ten truizm i wiele innych powinnam sobie wytatuować na czole.

 

Ciało nie musi być piękne, żeby było doskonałe. Można zachwycać się swoimi zdjęciami, mimo tak zwanych wad.

 

Mam nadzieję, że w codziennej kąpieli z retuszowanych ciał, reklam środków na odchudzanie, diet 200 kalorii i 10 najlepszych ćwiczeń na płaski brzuch, Wy też o tym pamiętacie.

 

Mam nadzieję, że przekonam o tym samym Zu.

 

_________________________________

Photo by Ovidiu Creanga on Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

17 comments

  1. Czy w tym wieku może jeszcze pomóc Andersen z opowieścią o Kaju? Traktujesz innych źle, bo sam masz problem, a nie dlatego że z tą osobą jest coś nie w porządku.

  2. Rany koguta. Ci chłopcy, co tak wprawnie młodą zrecenzowali sami zapewne wszyscy wyglądają jak miniatury Davida Beckhama. Hej, wróć, w ich przypadku to bez znaczenia, bo ojca nikt nie wycenia na oko jak kilo karkówki bez kości.
    Dzieci podstawówkowe to tworzywo z piekła rodem. W podstawówce ciągle słyszałam, że jestem taaaka gruuuba, najgrubsza na świecie – a gdy raz w wieku lat dwunastu odważnie założyłam obcisłą sukienkę (w której wyglądałam i czułam się bardzo fajnie) delegacja dziewcząt przyszła mi oznajmić, iż wyglądam, cyt. “jak cichodajka spod latarni.”

    1. Z niewielu rzeczy się w życiu tak cieszę, jak z tego, że wiek szkolny już za mną! Słowo daję.

      1. Oj, ja też! Do dziś nie mogę czasem w to szczęście uwierzyć.

  3. Drogie panie – dopoki kobiety beda sie same i inne kobiety definiowac przez wyglad, bedziemy miec taki swiat jaki mamy.Ba nawet gorszy – bo to sie dzieje w glowach nastoletnich dziewczynek to prawdziwe pieklo. Sama mam wrazenie, zetak naprawde liczy sie nie to jakimi jestesmy ludzmi, ale to jaka mamy figure, jak sie ubieramy i za ile i czy jestesmy ZADBANE.Sam definicja tego slowa jest dla mnie czyms kosmicznym – bo kto to jest zadbana kobieta.Czy ktos z idealnym brwiakiem, z makijazem, ktory bardziej przypomina charakteryzacje , czy ktos w super kiecce, tak samo pieknej co niewygodnej, albo butach na szpilce, ktore rownie dobrze moglyby byc hiszpanskim narzedziem tortur.Czy zadbana jest kobieta ktorej perfekcyjnie ulozona i wyprasowana fryzura poraza swoja doskonaloscia.Czy ktos mi wytlumaczy roznice pojecie zadbana kobieta a niewolnica swojej urody.

    1. I dodam jeszcze brawo Ulu, za trafne stwierdzenie, ze tak jak panie na zdieciu wyglada spora grupa kobiet powyzej 30 i 40 na polskiej ulicy.To nie jest zaniedbanie – to jest po prostu dojrzalosc, kogos kto nie byl piekny , a teraz sie dodatkowo zestarzal sie i utyl. To nie sa zaniedbane kobiety – to sa kobiety bez fotoshopa i masy staran. Kobiety, ktore sie nie pacykuja, nie maja 7 liftingow i botoksu i za wszelka cene nie staraja zachowac urody.

    2. Z definicjami jest, jak wiemy, ten problem, że każdy ma swoje zdanie.
      W swoim imieniu mówiąc: uważam, że dbanie o siebie kończy sie tam, gdzie przyjemność zamienia się w poczucie przymusu.
      I tak, dokładnie tak wygląda ulica. I to jest ciekawe zjawisko, bo jednak własnej matce nikt nie powie, że brzydka, ale już jej rówieśnicom w sieci to co innego.

    3. Różnica moim zdaniem:
      – kobieta zadbana jest czysta i świeża. Ma czyste włosy i paznokcie, ubranie bez plam i dziur, nie śmierdzi, i tak dalej.
      – niewolnica urody traktuje się jak towar, który musi przedstawić w sposób atrakcyjny dla kupujących. Robi rzeczy, które jej się nie podobają, ale trzeba, bo inaczej co inni pomyślą.

      Dodałabym, że dbanie o siebie najczęściej jednak wiąże się z przymusem – bardzo nie chce mi się czasami wieczorem myć zębów czy twarzy, kiedy jestem śpiąca – ale muszę. Natomiast wiem, że zmuszam się dla swojego własnego dobra, nie dla cudzego widzimisię.

  4. Mnie przede wszystkim wkurza utożsamianie wyglądu z wartością człowieka w innych sferach. Przecież to jak Beata Szydło albo Angela Merkel wyglądają, nie ma wpływu na ich działalność polityczną. Mogę myśleć, że ktoś jest brzydki i źle się ubiera, a cenić go np. jako pisarza czy naukowca. Tak samo zdarzają się przystojni i zadbani buce albo oszuści 😉

    Drugą sprawą jest nierozróżnianie naturalnych cech wyglądu od ewentualnych starań / zaniedbań danej osoby. Niektórzy ludzie są niżsi od przeciętnej, zmarszczki ma każdy człowiek w dojrzałym wieku, ale brudne buty czy odrosty stosunkowo łatwo wyeliminować (np. nie farbując się w ogóle).

    No i wreszcie coś o czym piszę wielokrotnie – każdy i każda z nas sama wybiera, co czyta i ogląda w internecie. I ja przed przeczytaniem powyższego tekstu nic nie słyszałam o problemach z wizażem pani premier. Dlatego nie widzę sensu łażenia po ciemnych zakątkach niemoderowanego internetu, żeby “głośno wyrażać dezaprobatę dla takich reakcji.”

    1. Czymże by był komentarz od Ciebie bez szpilki na końcu, Magdalaena!
      Ustaliłyśmy już po wielokroć, że zupełnie inaczej konsumujemy Internet i widzimy świat.

      Poza prowadzeniem bloga angażuję się w różne inne aktywności i inicjatywy społeczne, wierz mi, nie trzeba nurkować w chłodne zakamarki internetu, żeby spotykać się z takimi zjawiskami. Wystarczy być z grubsza na bieżąco.

      Nie potyczkujmy się o zasadność mojej internetowej działalności, bo tej akurat pod ocenę opinii publicznej wystawiać nie
      zamierzam.

      1. Świetna definicja zadbania – obecna moda i kanony wygladu łamią moje poczucie komfortu.Co do Twojej wypowiedzi Magdo – wcale nie trzeba nurkować w czeluściach internetu .Takie opinie jak pana powyżej są wszędzie.oczywiści można je ignorować, ale kompletny brak reakcji na nie tylko utwierdzi pana, że takie poglądy są normalne i ma prawo głosić swoje androny.Nie reagując same pozwalamy na traktowanie nas przez pryzmat naszego wyglądu i dajemy facetom prawo do myślenia, że tylko młode, ładne kobiety maja jakąś wartość.Ze nie mamy mózgu, osobowości, nie możemy nic osiągnąć – bo przecież miarą jaką się do nas stosuje to tylko uroda i wygląd.A kobiety w pewnym wieku to ohyda raniąca męskie oczy – jakby mężczyźni w tym samym wieku wygladali lepiej.

      2. A ja tam uważam, że należy penetrować internety, a panów o podobnych pogladach, gnębić i wybijać ich szowinistyczna filozofię.

      3. Dokładnie. Czytam bloga od początku w ciągu ostatnich dni, i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że niemal każdy komentarz Magdaleny musi sie opierać na wkładaniu kija w mrowisko/wbijaniu szpileczek. Utwierdził mnie mnie w tym komentarz Stanikomanii o tym, że Magdalena napisała jej kiedyś, że jest za mało kontrowersyjna ( czy coś w ten deseń) i dlatego rzadko ją komentuje.

    2. Nie trzeba ciemnych zakątków – wystarczą komcie pod niusami ogólnopolskich mediów. Strasznie mnie na przykład wkurza hejt na panią posłankę Pawłowicz – mimo że za nią nie przepadam, a jej niektóre zachowania i wypowiedzi uważam za skandaliczne. Ale przy każdym kolejnym wyskoku obrywa jej się za… wygląd! I jest mi naprawdę smutno, jak to czytam, w wykonaniu i mężczyzn, i kobiet. Nawiasem mówiąc – może napiszę coś niepopularnego, ale podoba mi się, że taka osoba jest w Sejmie – przynajmniej pokazuje, że kobieta też może rzucić niewybrednym tekstem i nie siedzi w kącie mimo że jest “brzydka” (całkiem przeciętna, moim zdaniem).

  5. Magda – pewnych rzeczy nie mozna ignorowac.I tyle

    1. Przepraszam Ulu , byla jakas awaria na blogu i nie bylo widac napisanych postow.To co napisala Stanikomania to prawda smiechy z Pawlowicz, Begger,Szydlo dotyczyly glownie ich wygladu, a nie pogladow.Nie wiem dlaczego politykow nigdy nie ocenia sie przez pryzmat prezencji , ubioru czy brakow w urodzie. I wieku, bo kobieta po 40 na dobra sprawe jak wynika z komentarzy nie powinna sie pokazywac publicznie – szczegolnie kiedy jest gruba i niezrobiona przez stylistow.

  6. Jak mądrze powiedziała Phryne Fisher: Kobieta powinna przede wszystkim ubierać się dla własnej przyjemności. A jeśli przy okazji spodoba się to mężczyznom – to miło.

    [ogólnie polecam Miss Fisher’s Murder Mysteries, cudowny serial!]