tłuszczofobia nasza powszednia plus size

Uncategorized

Bye Bye mózgu. Tłuszczofobia nasza powszednia

Są takie dni, że wyobrażam sobie, że jestem Mustangiem galopującym przez prerię od jednego wybrzeża do drugiego. Są też dni jak dzisiejszy. Takie, kiedy czuję się co najwyżej spoconym chomikiem, drobiącym w miejscu w swoim kółeczku. Zmierzającym donikąd.

Trafił dzisiaj w moje ręce wydruk, który mnie doprowadził do wrzenia. Jedno z centrów handlowych w Łodzi przygotowało śmieszną taką, hehe, akcję, prawdaż. Nazywa się BYE BYE BIKINI. Żegnamy lato, witamy jedzenie. Wiadomo przecież, że latem się nie je, bo nie sposób mieć ciało gotowe na plażę, jeśli je się więcej niż trzy listki sałaty i pół pomidorka koktajlowego dziennie. Założenie wydarzenia jest proste – reklamujemy wielkie żarcie. Tłuszcz, kalorie i cukier.

No i czegóż moglibyśmy użyć do tego celu, gdyby nie wizerunku grubaski?

Najlepiej takiej wystrojonej w pasujące kółko ratunkowe.

No nie. No, kurwa, nie.

Bye bye mózgu

Myślę, że paniom i panom projektującym ten niewypał było bardzo dobrze ze sobą. Podśmiechujki w kułak i klepanie po pleckach. Takie to przecie śmieszne, nie? Że uf, teraz to możemy pojeść. No a przecież jak ktoś lubi sobie podjeść to musi być gruby. Od wyrzeczeń się nie tyje.

Wiadomo, grubi ludzie są grubi bo żrą. Te wszystkie boczki, makarony, sery, żurki i darmowe słodycze wychodzą bokami nad paskiem dżinsów.

O co tym plus size oszołomom w zasadzie chodzi?

Może się tak zdarzyć, że ktoś nie zrozumie dlaczego się wściekam. Spieszę wyjaśnić.

Ludzie plus size, a zwłaszcza kobiety, są niedoreprezentowane w przestrzeni publicznej. Nie ma nas w magazynach, w tv pojawiamy się od wielkiego dzwonu, nie znajdziesz nas na reklamach w centrum handlowym. Ja wiem, wiem, ze jest kilka chlubnych wyjątków takich jak na przykład wyretuszowany do granic prawdopodobieństwa billboard Supermodelki Plus Size. Wymień inny przykład.

Jeśli jesteśmy przedstawiane, to często w kontekście żarcia. I żadne tam fajn dajning, o nie. Zwykłe przeżuwanie miliona kalorii na posiłek. I jeszcze niech ta gruba tam pofika nóżką. He he.

To jest zwyczajnie krzywdzące. Pokazywanie kobiecego ciała w jego prawdziwej, czyli zróżnicowanej!, formie powinno być normą. Ale nie taką normą, że dobra, ma być żarcie to bierzemy grubą, tylko cywilizowaną normą.

Ciągłe zestawianie nas z tematem obżerania się przynosi wiele szkody. Utrwala w świadomości publicznej stereotyp obżarciucha i obraca w niwecz ciężką pracę, jaką wykonujemy na samych sobie i swoją samoakceptacją. Warunkuje konkretny i krzywdzący sposób myślenia o ludziach plus size. Pokazuje, że z naszymi uczuciami nie trzeba się liczyć. Jest też zwyczajnie niemiłe. Z grubaska zawsze fajnie się pośmiać.

Drogie centrum handlowe, nie tędy droga! Nie warto być dupkiem. Ja wiem, że w tej chwili wciąż jeszcze jesteśmy nierozpoznaną siłą nabywczą. To nie my kupujemy w twoich luksusowych wnętrzach ciuchy. Nie dla nas Zary i (polskie) New Looki. Ale to się w końcu zmieni.

Dziewczyny plus size postawiły wreszcie nogę w przestrzeni publicznej i nie zamierzamy ustąpić.

Leave a Comment

Comments (4)

  1. Mnie zawsze wkurzają wiosenne reklamy odchudzania i ćwiczeń. Tak jakby urlop był tylko dla szczupłych i jakby po wakacjach faktycznie można było przytyć

    1. Po reklamach wiesz, że zmieniają się pory roku. Na wiosnę wielkie odchudzanie, a początek jesieni leki na grypę i przeziębienie. Mnie to zawsze trochę śmieszy. Gdybym była wybudzona ze śpiączki, to po reklamach wiedziałabym czy zbliża się lato, a może jednak ostra zima. Popieram jednak, że niektóre reklamy wcale nas nie zachęcają, tylko wręcz głupim hasłem odstraszają. Pozdrawiam was gorąco :*.

  2. Mnie ta reklama bawi. Nie czuję się obrażona wizerunkiem tego grubaska, bo wiem, że niezależnie od tego, czy w galerii handlowej znajdzie się mój rozmiar, wiem, że nic tam nie kupię 😉 Bo ubrania kupowane w takim miejscu ma połowa kobiet i dziewczyn na ulicy, bo ich chińska jakość w stosunku do kolosalnej ceny jest wręcz nieakceptowalna, bo stosuje się tam wszelakie triki, by mnie oszukać, abstrachując już od wzroku ekspedientek, wrzeszczącego: co Ty tu k…. robisz? Tak że drogie galerie handlowe, shopping malle, domy towarowe, czy jak tam się zwiecie – skoczcie mi 😀