FreshMail.pl
antyprezentownik plus size

fatfacts

Prezent last minute – Antyprezentownik plus size

Jeśli komukolwiek wydaje się nieprawdopodobne, że o tej porze, wpół do Gwiazdki można nie mieć jeszcze kompletu prezentów to witam w moim świecie. Gorączkowe poszukiwania last minute to nie w kij dmuchał. Kojarzycie Indianę Jonesa i jego ścieżki zdrowia? To dokładnie to samo.

 

O tym, co warto, już było. Poza na… antyprezentownik plus size.

Kupując w pośpiechu ryzykujemy – prawdopodobieństwo wpakowania się na minę rośnie z każdą godziną. W centrach handlowych czekają gotowe zestawy, pokusa pójścia na łatwiznę i zdjęcia sobie z głowy jest naprawdę duża. Dzisiejszy tekst przygotowałam nie tyle dla Was, co dla otaczających Was spóźnialskich. Niechaj go potraktują jako Praktyczny Przewodnik Jak Uniknąć Świątecznej Awantury, czyli

 

Czego nie kupować Syrenom Lądowym w prezencie (chyba, że wyraźnie o to poproszą):

 

  1. Bielizna modelująca

 

Wielkie no – go. Po pierwsze, jeśli nie podobają Ci się kształty obdarowywanej – zmień towarzystwo. Bielizna modelująca to jest coś, co kobieta – jeśli uzna, że ma taką potrzebę – powinna kupić sobie sama. Poczytać, pomierzyć. Insynuacja, że powinna ukrywać fałdki jest bardzo nie w porządku.

 

Jeśli zastanawiasz się dlaczego, to odpowiem pytaniem na pytanie: Dlaczego łysym mężczyznom nikt pod choinkę nie daje proszków na porost włosów?

 

  1. Książki o dietach / voucher do dietetyka

 

Może wydaje nam się, że tacy jesteśmy super przebiegli, oto znaleźliśmy sposób, żeby dać grubasce do zrozumienia, że najwyższa pora zadbać o siebie. Otóż nie. Podarowanie komuś (podkreślam raz jeszcze – bez jego wyraźnego życzenia!) książki o odchudzaniu to gruby nietakt. I to nie taki, ha ha, ależ jestem dowcipny. Raczej z tych: jestem zwykłym dupkiem.

 

Kwestia diety jest sprawą prywatną. To czy ktoś zamierza się odchudzać, czy tez ma to w głębokim poważaniu to jest tylko i wyłącznie jego suwerenna decyzja, która nie powinna podlegać takim naciskom. Wierz mi, presja otoczenia jest wystarczająco duża, nie trzeba zagęszczać atmosfery przy świątecznym stole. Gruby naprawdę wie, że jest gruby.

 

  1. Pielęgnacja antycellulitowa

 

Mam nadzieję, że Syreny Lądowe wiedzą dobrze, że cellulit to trzeciorzędna cecha płciowa i nikomu tu nie spędzają snu z powiek dołeczki na udach i pupie. Prawie wszystkie je mamy i prawie wszystkie przechodziłyśmy przez etap O mój borze, jak żyć z tym gównem?! Każda ma na koncie niejedno lato w długich spodniach, niejeden seks przy zgaszonym świetle i niejeden wieczór przepłakany z powodu zjawiska pieszczotliwie nazywanego pomarańczową skórką.

 

Są święta, czy naprawdę chcesz być tym dupkiem, dzięki któremu ów kandyzowany owoc nie będzie się kojarzyć wyłącznie z keksem?

 

  1. Zestaw kosmetyków typu żel pod prysznic, dezodorant + mydło

 

Wszelkie gotowe zestawy kosmetyków dostaniemy w drogeriach i marketach. Do wyboru, do koloru. Nie ma na tej planecie mniej przemyślanego i jednocześnie bardziej anonimowego prezentu. NIE. MA. Jeśli naprawdę nie wiesz co kupić, a wiesz, że obdarowana osoba ucieszy się z kosmetyku – kup kartę podarunkową.

 

Każdy szanujący się sklep ma karty podarunkowe; od Douglasa po Rossmanna. Nie trzeba mieć dużego budżetu – 30 czy 50zł na karcie to potencjalnie dużo radości. Samo planowanie na co wydam te środki to dla mnie mega zabawa.

 

  1. Ubrania

 

Może to odrobinę kontrowersyjny punkt, ale zastanówcie się ciut głębiej. Niewiele jest bardziej żenujących rzeczy, niż być zmuszonym do przymierzenia przy wszystkich ubrania, które jest ewidentnie za małe. Jeśli nie znacie tego mrożącego krew w żyłach uczucia, uwierzcie mi na słowo.

 

Jeśli nie macie pewności, że to jest TEN rozmiar i TEN fason, nie kupujcie ubrań. Nie ma sensu. Ze zrozumieniem tego antyprezentu nie powinien mieć problemu nikt, kto choćby raz w życiu dostał koszmarny sweterek pod choinkę.

 

  1. Słodycze

 

To wątek, którego lepiej unikać. Symboliczna słodkość może nas wpędzić w tarapaty. Niestety, znakomita większość kobiet — czy tego potrzebuje czy nie – walczy ze swoją wagą. Ja bym się ucieszyła, ale ktoś, kto przez cały rok woalczy z upartą materią, a na Wigilii resztkami sił trzyma się przy postanowieniu o nie obżeraniu, raczej nie doceni półkilogramowej Milki. Jeśli nie masz pewności, daruj sobie.

 

  1. Odkurzacz

 

(podpunkt dedykowany Panu Wydrze)

 

Odkurzacz/patelnia/słuchawka prysznicowa – jeśli nie są absolutnym szczytem marzeń obdarowywanej osoby to znaczy, że są BARDZO złym pomysłem na prezent. Ogólnie podarowywanie elementów wyposażenia domowego jest słabe. Święta to jedna z tych nielicznych okazji, kiedy można dostać coś, czego w normalnych warunkach człowiek sam by sobie nie kupił. Czy to nie miłe?

 

Nie mogę go znaleźć, ale krążył kiedyś po sieci taki film: akcja rozgrywała się w poczekalni na urazówce. W kolejce do lekarza czekało kilku mężczyzn, którzy wbrew swojej woli weszli w bliski kontakt trzeciego stopnia z podarowanym prezentem – płaską głową od patelni, odkurzaczem wystającym sami-wiecie-skąd, etc. Nie pamiętam puenty, ale morał jest chyba dosyć oczywisty, prawdaż?

 

  1. Superdrogie prezenty

 

Cokolwiek by to było – super drogie prezenty są zobowiązujące i potrafią wywołać niezręczność. No nie ma to jak podarować komuś szalik, a w zamian dostać flakonik perfum. Odradzam serdecznie, chyba, że jesteśmy umówieni na konkretną kwotę.

 

Przyznaję się bez bicia, że sama mam z tym problem. Jeśli chodzi o obdarowywanie innych to chętnie ustaliłabym limit na poziomie jednej wywrotki. Uwielbiam kupować ludziom prezenty i dawać w ogóle. Regularnie rujnuję się finansowo w grudniu.

 

  1. Pieniądze

 

Wiem, że to odrobinę kontrowersyjne, ale dajcie mi uargumentować. Jak już pisałam powyżej, Gwiazdka to jedna z tych okazji, na które fajnie jest dostać COŚ. Choćby drobiazg, ale coś konkretnego.

 

Pieniądze mają to do siebie, że ile by ich nie było, wszystko można przejeść. Trochę smutno przejadać podchoinkowe prezenty. A zatem – jeśli podarunek pieniężny nie jest cegiełką na jakiś konkretny cel, o którym wiemy, lepiej je odpuścić. Jest tyle fajnych rzeczy w każdym zakresie cenowym. Czy naprawdę musimy dawać pieniądze?

 

Jakby się nad tym dobrze zastanowić, to powyższy poradnik anty-prezentowy jest zarazem doskonałym poradnikiem, którego tytuł mógłby brzmieć “Jak w te Święta nie wyjść na buca”. Bierzcie i korzystajcie, może jeszcze nie jest za późno, żeby oszczędzić sobie kwaśnych świąt.

Leave a Comment

Comments (3)

  1. (Anty)prezentownik genialny!

    AD 4. Ja te zestawy uwielbiam! Jak byłam biedną studentką zawsze czekałam na poświąteczne przeceny. Wtedy mogłam dorwać kosmetyki pierwszej potrzeby za jeszcze mniej, taka byłam sprytna :D!

    Mam małą propozycję: co Ty na to, by “Jak nie być bucem?” stało się serią taką, jak Abecadło Plus Size? Mam wrażenie, że to temat szeroki jak moje biodra.

  2. no cóz. gdyby pani na ostatnim gifie byla wlascicielka duzej jaszczurki to zapewne by sie ucieszyła 😉 Ja w tym roku zazyczylam sobie czajnik – i tak musialam kupic, rodzina nie miala problemu a ksiazki i tak kupie sobie spokojnie za pieniadze na czajnik 😀 bez wydziwiania i kombinowania 😀 takze co komu pasuje

Hej, Syreno Lądowa!

Zostaw swój e-mail, a nie przegapisz ani literki! Zapisz się na pierwszą całkowicie ciałopozytywną listę mailową.

Chcę się zapisać do Syreniej Poczty Niekoniecznie Lądowej (możesz się wypisać kiedy tylko zechcesz. Jeśli zechcesz!).

FreshMail.pl