FreshMail.pl
kamyki w moim ogródku

fattitude

3 x Pe czyli co mnie trzyma za kołnierz – cz. 1 Porównywanie się

A to znacie?

Szykujesz się do wyjścia już dobrą godzinę. Majtki wyszczuplające po szyję, kiecka, obcasy, makijaż jak z tv – stajesz przed lustrem i nagle masz ochotę się rozpłakać? Kreska krzywa. Usta za małe. Nogi za krótkie, a włosy to w ogóle pomińmy milczeniem. Masz ochotę zedrzeć z siebie to wszystko przez głowę (łącznie z majtkami), zmyć makijaż i resztę życia spędzić w piżamie, nie pokazując się na oczy nikomu.

No pewnie, że znasz. Mamy to wszystkie. Ja też. A może zwłaszcza ja?

Nie znam nikogo, kto wymagałby ode mnie więcej i oceniał surowiej niż ja sama. Kto zmuszałby mnie do takiego wysiłku, i jednocześnie tak długo traktował poniżej jakichkolwiek cywilizowanych norm. Ty też nie masz pewnie w swoim życiu bardziej surowego sędzi, niż ten przenikliwy głosik w twojej głowie. Ten, który każde marzenie potrafi przekłuć swoim ale/gdyby.

Jeśli miałabym w ciemno zakładać w czym jest naprawdę dobra losowo wybrana grupa kobiet, powiedziałabym, że w samoudręczeniu. Cholernie smutne jest to, że miałabym rację. A – jak nigdy – chciałabym jej nie mieć.

Zastanawiasz się czasami, co trzyma Cię w miejscu? Co sprawia, że boisz się być dobrą dla siebie? Że do tej pory nie zapisałaś się na kurs rysunku, lekcje tańca, crossfit? Co sprawia, że zwlekam? Że dla siebie samej jestem zawsze na samym końcu?

Złota Klatka Trzech Pe

Mam swoje trzy typy zachowań prowadzących do samooceny paskudnej jak biegunka w podróży. Podejrzanych, których mam na oku od dłuższego już czasu. Ale wiecie, jak to jest – lecimy przez te swoje życiowe płotki w takim tempie, że nie ma się nawet czasu dobrze nad tym zastanowić, a co dopiero porozmawiać. Opowiem Wam o swoim potrójnym Nemezis. Po jednym draniu na raz. Dzisiaj:

P#1 Potęga porównywania

Zaczynamy jako dzieci i przez całe nasze życie, cały otaczający nas świat skwapliwie pomaga w ugruntowaniu tego nawyku. Porównujemy się do wszystkich i pod każdym możliwym względem. O, ta jest mądrzejsza ode mnie. Ta chudsza. Ta zdolniejsza i kradnie mi scenę/chłopaka/błysk.

Z każdą taką obserwacją, przez całe swoje życie, zbierałam po ziarenku zazdrości. Miałam nawet taką koleżankę, której serdecznie nienawidziłam, tylko i wyłącznie dlatego, iż uważałam, że we wszystkim jest lepsza ode mnie. Na każdym. Jednym. Polu. Znamy się od czasów szkoły podstawowej (tej późniejszej, jestem ostatnim pokoleniem, które załapało się na 8klasowy system) i do tej pory, choć dawno już nie mieszkamy w naszym rodzinnym miasteczku, gdy spotkam ją gdzieś przelotem czuję czasem, że jakby mnie w dołku ściska. Nie mam nad tym kontroli. Paradoksalnie – najintensywniej odczuwam to właśnie wobec osób z przeszłości. I bardzo, baaardzo już rzadko w stosunku do nowopoznanych.

Pracuję nad tym. Wkładam dużo wysiłku w niepozwalanie sobie na takie porównania. Szczególnie, gdy dotyczą ludzi, których nie znam. Każdy ma swoją niewidzialną taczkę z życiowymi doświadczeniami i póki nie wiem, co pchasz na swojej, staram się nie wyrywać z głupkowatą zazdrością. Nie warto. Zawsze znajdą się młodsze i ładniejsze, chętne zająć nasze miejsce. Żarcik. Prawdziwy, ale żarcik.

Czasami przegrywam. Zdarza się nawet w najlepszych rodzinach. Dzisiaj nie robię już sobie z tego tytułu wyrzutów.

Znacie to, co? Nooo. No pewnie, że znacie.

Ale nic to! Mam ja na tę okoliczność

ZESTAW RATUNKOWY P#1

  • Trenuj samoświadomość. Naucz się nazywać to, co kipi w twojej głowie. Spróbuj, nazwanie swoich emocji po imieniu potrafi totalnie zmienić optykę i okazuje się, że ten ryczący lew to tak naprawdę cień wystraszonego kotka.
  • Bądź dla siebie miła! Bezwzględnie. Patrzysz w lustro, a w środku jak zdarta płyta lecą ironiczne komentarze? Puknij się w czoło, ale szybko! No i nie za mocno, żeby nie było siniaków, prawda. Ale przestań. Na miły buk, kobieto, PRZESTAŃ!
  • Nie czekaj. Czy jest jakiś – ale prawdziwy, nie wyssany z palca – powód, dla którego nie miałabyś akceptować siebie już teraz? Czuć się świetnie we własnej skórze? Nie, nawet 20 kilo nadwagi to nie jest prawdziwy powód. Życie jest tu i teraz, możesz je przeżyć planując co by było gdyby. Ale tylko pod warunkiem, że jesteś z tym szczęśliwa.
  • Miej swoje zdanie. Nie bój się, że się komuś nie spodoba. Słyszałaś na pewno to o zupie pomidorowej. Przypominasz sobie jak to szło? Chcesz się odchudzać? Odchudzaj. Nie chcesz? Też fajnie. (UWAGA!) Masz do tego prawo! Przyjmij to od osoby, która tego lata po raz pierwszy od czasów podstawówki odważyła się latem wyjść z domu w krótkich spodenkach. Moja droga do tej decyzji była daleka, ale otom jest. Kupiłam. I to nawet dwie pary!

Sprawa nie jest prosta, a pozbycie się odruchu porównywania wymaga treningu. Ale chyba nikt na sali nie ma wątpliwości, czy warto?

Tak sobie marzę, że któregoś dnia dziewuchy zamiast się porównywać i sobie zazdrościć, będą trzymać sztamę i cieszyć z tego, że są takie różne.

Fajnie by było, co?

[sgmb id=”1″]

Leave a Comment

Comments (5)

    1. Wiesz, że porównujesz, więc trenujesz samoświadomość! ? była kiedyś taka reklama, że życie nie jest ani gorsze, ani lepsze od marzeń. Także ten, ja sobie tak tłumaczę 😉

  1. Chyba, idąc tropem Twoich rozważań, odkryłam skąd się u facetów bierze ich osławiona męska solidarność (w kontrze do babskiej zawiści)! Otóż dlategóż, że: faceci porównują się ze sobą, jeśli w ogóle, na zdecydowanie mniejszym polu (dosłownie i w przenośni). Exemplum w filmie Saramonowicza i Koneckiego pt. “Testosteron”. 🙂

Hej, Syreno Lądowa!

Zostaw swój e-mail, a nie przegapisz ani literki! Zapisz się na pierwszą całkowicie ciałopozytywną listę mailową.

Chcę się zapisać do Syreniej Poczty Niekoniecznie Lądowej (możesz się wypisać kiedy tylko zechcesz. Jeśli zechcesz!).

FreshMail.pl