FreshMail.pl
sztorm

fattitude

Plus size frustrando czyli wsadź sobie swoje dobre rady, “normalsie”!

Jestem zła, trzyma mnie od piątku. Jestem tak samo wściekła, jak Wy wszystkie i postanowiłam, póki jeszcze mamy na własny temat cokolwiek do powiedzenia opowiedzieć o wkurzającym mnie rekordowo aspekcie bycia grubaską.

Nie lubię, jak mi kto wtyka paluchy do miski

Udziela dobrych rad prosto z serca. Czuje się w obowiązku poinformowania mnie o swoim zdaniu na mój temat. Zdaniu, które równie dobrze mógłby sobie wsadzić w buty, oszczędzając mi przy tym czasu. I energii, której wymaga pokazanie faka.
Niestety, tak to z nami jest, że wszyscy jestemy ekspertami. Tak, wszyscy.
Mnie też się zdarza, choć w kontrolę tych idiotycznych odruchów inwestuję duuużo siły. Każdy z nas “się zna”. Każdy z nas “ma opinię”. Każdy z nas “wie lepiej”. I chętnie się nimi podzieli. Za co, ja się pytam? Za co ten czyściec?

Uwielbiam ich w pracy – wykonuję zawód, na którym zna się każdy. Uwielbiam w rodzinie – dalszej na szczęście, albo na tyle już oswojonej, że nie biorę do serca. Uwielbiam w każdym aspekcie mojej codzienności. Zupełnie nie wiem, jak mogłabym żyć bez tych niezliczonych domorosłych specjalistów w dziedzinie fitnesu, mody, odżywiania i wizerunku.

Taka scenka

Jak widzisz na ulicy kogoś, kto Ci nie leży – świat jest pełen brzydkich/ głupich/ krzywych/ przezroczystych/ … (wstaw dowolny epitet) ludzi – no więc, jak widzisz na ulicy kogoś, kto nie pasuje do twoich wewnętrznych standardów, to co robisz? Jak się zachowujesz?
Podchodzisz może i zagajasz:

– Wie pan? Pan jest taki brzydki. Proszę tak z domu nie wychodzić, bo to naprawdę wstyd!

No nie. Nie robisz tego, prawda? Ja też nie robię. No, co najwyżej pogratuluję sobie w duchu urody, haha, nieprawdaż. Ale NIE, nie robimy takich rzeczy. To jak to jest, że ludzie czują absolutną konieczność, żeby w ten sposób potraktować grubaskę?

– Wiesz, powinnaś się wziąć za siebie, bo to niezdrowe. Nie powinnać tego nosić, bo Cię pogrubia, a ta druga drożdżówka to z całą pewnością nie jest Ci potrzebna.

No k@#$.
Czy tylko ja nie widzę różnicy pomiędzy jedną, a drugą sytuacją?

Facet w siatkowej koszulce w zbiorkomie.
Tleniona na żółto z brwiami z Instagrama.
Pani doktor z podbródkiem leżącym fantazyjną falbanką prawie na kolanach.
Gimnazjalista z księżycowym krajobrazem na twarzy i jednym wąsem pod nosem.

Każdy się, do cholery, poczuwa do bycia ekspertem w sprawie mojego tyłka.
Bujać się!

I wypadałoby tupnąć na delikwenta nogą, i jeszcze okrasić to soczystym “IDŹ SOBIE!”. Wypadałoby, tylko że czasami z zaskoczenia mnie zatyka. I zamiast pokazać palec, zamieniam się w karpia.

Bo co takiemu zrobić? Drzeć się? Edukować? Tłumaczyć, co to takt i empatia? Że jeśli czuje się źle sam ze sobą, to zamiast pluć jadem, powinien przepracować po kolei szkielety ze swojej szafy? Uczyć, że świat – dla jego dobra – musi być urozmaicony? Jak reagujecie w takich chwilach?

Funkcja: jeżeli plus size = porażka

Najtrudniejszym i najsmutniejszym aspektem zjawiska jest wpływ, jaki takie zdarzenia wywierają na nas. Dobrze wycelowane szpilki robią z fajnych dziewczyn smutaski, z poczuciem własnej wartości jak mały, sflaczały balonik. Zwłaszcza, gdy chodzi o zachowanie bliskich.
Kiedyś mnie to bolało. Przejmowałam się, że nie spełnia wymagania. Posłuchałam, że mogłoby mi się udać, gdybym zrzuciła 20 kilo. Że taka, jaka jestem, nie mam szansy na sukces. Kiedyś brałam do siebie każdą taką uwagę, udając jednocześnie, że mnie nie rusza.

Kiedyś.
Dzisiaj pakuję właśnie walizkę ze strojem na występ.
Będę dziś tańczyć publicznie.
Z GOŁYM BRZUCHEM!

[sgmb id=1]

Leave a Comment

Comments (16)

  1. Hahahha 😀 kiedyś usłyszałam od swojego (już ex!) faceta, że wyjściowa, to ja jestem od cycków w górę 😀 i wiecie co, dziś się z tego śmieję znad paczki pożeranych właśnie pierniczków w czekoladzie ♥

    1. ja uslyszalam od kolezanki, ze jestem konrtowersyjna estetycznie 😉
      moja przyjaciolka od meza- ladnie wygladasz w polmroku…

        1. Dziewczyny – przecież każdy facet to chodzący cud ;-)))).Ich wygląd się nie liczy – mogą być niscy, grubi, pryszczaci i zaniedbani i czuć bogami- ale kobieta przecież musi byc piekna, szczupła i zadbana.Bo inaczej nie jest kobietą.Nie wiem czy ta opinia – czy opinie urodzonych masochistek, które się głodzą, łażą całymi dniami w niewygodnych butach by dobrze wyglądać i każą i innym kobietom wierzyć, że WYGLĄD JEST NAJWAŻNIEJSZY I ON NAS DEFINIUJE JAKO KOBIETY bardziej denerwuje.

  2. Nie dziwię się, że się wkurzyłaś… Oczywiście, wszyscy wiedzą najlepiej, znają Twoją historię i ZAWSZE dobrze Ci radzą. Wiele osób spotyka się z taką życzliwością, i nie chodzi mi tylko o kilogramy, ale o np. kolor ubrań itp. Odstajesz w jakikolwiek sposób od niektórych osób rzeczywistości, to Cie komentują…

  3. Od zawsze byłam “tą pulchniejszą”. Nie zapomnę nigdy tego, jak Mama kiedyś powiedziała: “Dziecko, ja Ci jedzenia nie żałuję, ale która to już kanapka?” Wyryło się to we mnie bardziej niż tatuaż .

  4. zawsze dużo ćwiczyłam i dbałam o to jak wyglądam i czytając to z jednej strony coś we mnie mówiło że nie potrzebne są te szpileczki i sama nigdy nikomu nie powiedziałam że jest za gruby czy coś, a z drugiej czuje jakiś wstręt do otyłości bo jednak jest to taka sama choroba jak inne i powinno się to leczyć i sama nie wiem co o tym myśleć

    1. Otyłość jest zbyt, o dziwo, mało zbadana. Może być efektem różnych mechanizmów i przypadłości. U jednego to hormony, u innego metabolizm. Jeszcze u innego tryb życia. Cieszę się, że masz tyle empatii, żeby się nad tym w ogóle zastanawiać!

  5. Uwielbiam czytać Pudelka, jestem od niech może troszku uzależniona. Ale kiedy pojawia się tam artykuł z kobietą w rozmiarze większym niż 40, to wszystkie komentarze zlewają się w jeden “czemu promujecie otyłość”, “ze skrajności w skrajność”. Jakoś przy anorektycznie wychudzonych gwiazdach nie pojawiają się komentarze typu “powinna więcej jeść”, itp. W którą stronę to idzie? 🙁

  6. A ja się troszkę nie zgodzę… Nie tylko osoby otyłe mają problem bycia ocenianym. Kilkanaście lat walczę z trądzikiem i zdarzało się, że zupełnie obce osoby na ulicy / na wakacjach / u fryzjera / w sklepie spożywczym podchodziły z tekstem “ależ pani ma okropną cerę! trzeba coś z tym zrobić! siostra kuzynki szwagra miała taki tonik, pani sobie kupi”…

    Bardzo frustrujące. Tym bardziej, że leczenie poważniejszego trądziku jest imo trudniejsze, mniej przewidywalne i dużo bardziej kosztowne niż odchudzanie (tzn. tak wynika z moich doświadczeń).

    1. Nie chodziło bynajmniej o licytowanie się na klęski, bo zdaję sobie sprawę z tego, że są na świecie ludzie w dużo gorszych sytuacjach.
      Jako osoba dostająca dobre rady od obcych wiesz, jakie to irytujące.

Hej, Syreno Lądowa!

Zostaw swój e-mail, a nie przegapisz ani literki! Zapisz się na pierwszą całkowicie ciałopozytywną listę mailową.

Chcę się zapisać do Syreniej Poczty Niekoniecznie Lądowej (możesz się wypisać kiedy tylko zechcesz. Jeśli zechcesz!).

FreshMail.pl