fbpx
Przejdź do treści
Strona główna » moda » Jak kupować w bonprix – cz. 1

Jak kupować w bonprix – cz. 1

  • przez
  • fatshion

Znamy go wszystkie – duże i małe. Osobiście, lub chociaż ze słyszenia. Często pojawia się w naszych szatniowych rozmowach. Trochę jednorożec, trochę poczciwy Łysek. Jaki jest, każdy widzi. Czy trzeba się go bać?

Jest zawsze, gdy potrzeba ratunku. Gotów służyć pomocą 24/7. Uratował niejedną imrezę i spełnił niejedną (odzieżową!) fantazję. To ptak! To samolot! Nie, to właśnie bonprix.

Zawisza Czarny polskiej odzieżówki plus size

Na Bonprixie można polegać. Osobiście, polegam od wielu już lat.
Katalogi tchnące przełomem ‘80-’90. Nic się nie zmieniło. Obstawiam, że ktokolwiek je składa (pozdrawiam serdecznie!) do tej pory pracuje na tych samych programach do obróbki graficznej. Stylizacje ani drgnęły (szczególnie w tym sezonie, wraz z powrotem przaśnych fasonów inspirowanych latami 80tymi mam kompletne deja vu). Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie mam zarchiwizowanego starego wydania. Chętnie bym porównała. Kolorowe katalogi to fetysz z mojego dzieciństwa, spędzonego u progu lat ‘90 w Polsce. Takie okienka na lepszy świat z różnokolorowymi szpejami od jedzenia, przez ciuchy, po garnki i patelnie.

Niezmiernie mnie rozbawiają proponowane must-have’y i trendy sezonu, dosyć luźno (jeśli w ogóle) powiązane z tym, co się dzieje na wybiegach i ulicach.
Rozbawia mnie w znakomitej większości kolekcja plus size ze swoimi, mocno skoligaconymi z workami na kartofle, fasonami.

Pierwszy taniec

Muszę się przyznać, że dosyć długo nie mogłam się zdobyć na zakupy w Bonprixie.
Mam wieloletnie doświadczenie w szukaniu dużych ubrań i wiem doskonale, jak mocno potrafią się rozminąć z rzeczywistością konstruktorzy skalujący ubrania do plus size. Im większy rozmiar, tym wyraźniej w formie zaznacza się trzeci wymiar, którego zazwyczaj nie uwzglęniają producenci, a mianowicie głębokość. Ile razy było tak, że mierzyłaś coś, mając wrażenie, że ciuch zaprojektował średnio rozgarnięty sześciolatek? Z przodu pasowało w biuście jak ulał, na plecach pod pachami się ciągnęło, a do tego przy każdym ruchu wyskakiwało zza paska. Dobre wiadomości: To nie z twoim ciałem jest coś nie tak, chodzi o niedoróbki w konstrukcji fasonu!
Bałam się ich. Bałam się zaryzykować, wrzucić kasę w ubarnia, które okażą się kompletną klapą. A do tego zwrot drogą pocztową. No jak to?

Przekonały mnie problemy ze znalezieniem spodni. Przeszło dekadę temu producenci ubrań dla grubych zupełnie inaczej sobie wyobrażali nasze sylwetki. Góra to do wyboru: workowaty t-shirt lub workowata bluzka, dół to cudacznie skrojone spodnie, które jeśli na tyłku leżały dobrze, to nie było takiej siły na świecie (no, może poza nożyczkami), która mogłaby mi pomóc przepchnąć łydkę przez nogawkę. Tak było. Marzyłam o chinosach, o dżinsowych rurkach, o spodniach ze sztucznej skóry. Wreszcie, na fali marzeń i nienasyconego głodu ubrań, w których wyglądałabym na mniej niż 45 lat, zamówiłam.

I wpadłam w cug.

 

Choć nabijam się ze stylówki Bonprixa, ich rozpoznawalnych, archaicznych wizualizacji, cieszę się, że jest. Bo to sklep, któremu nie można odmówić zalet.

1. Jest w Polsce

Choć zamawiasz zdalnie, wiesz, że twoje paczki wychodzą z magazynu w Łodzi (w moim przypadku to trochę nonsensowne, ale co poradzić). Zwroty odsyłasz do Polski, co załatwia sprawę modłów i panicznego odświeżania strony z trackingiem zagranicznej poczty. Duży plus.

2. Rozmiarówka

Powiedzmy to sobie szczerze – większa część linii plus size nie odstaje fasonami od oferty lokalnych bazarów, ale podstawowa kolekcja dostępna jest do 44/46. Dodaj do tego fakt, że w większości modeli rozmiarówka jest zawyżona (w ten sposób zostałam właścicielką hitowych, ZA DUŻYCH, spodni w rozmiarze 46), i z całego równania wychodzi, że twój sajz wcale nie jest taki plus. Dziewczyny powyżej 50tki też znajdą dla siebie perełki, choćby niektóre fasony z sygnowanych przez Maite Kelly.

3. Opowieści 1001 fasonów

Ilość modeli dostępnych na stronie BP jest najzwyczajniej w świecie oszałamiająca. Mydło i powidło, rozwleczone od Sasa do lasa. Szukasz małej czarnej – proszz bardzo! Żakiet – w stu kolorach! Tyrolskie szorty? Sweter z reniferkiem? Parka? Crop top? Które pani zapakować?
Spędziłam na tej stronie godziny i nadal nie ogarniam. Marzy mi się kiedyś zwiedzić ich magazyn. Obstawiam, że można by po nim jeździć konno. Ba, wjechać dorożką i śmiało kręcić kółka.

Klęska urodzaju, czyli jak kupować?

Jak wobec tego nie oszaleć? Czym się kierować? Jako osoba o wybitnie dobrych statystykach trafień względem wtop czuję, że mogę się trochę powymądrzać w temacie.

Zostańcie ze mną: garść porad jak się obkupić i nie oszaleć już w sobotę!

[aesop_video width=”content” align=”center” src=”youtube” id=”9pph-ayIrOk” caption=”puf i ubrana!” disable_for_mobile=”on” loop=”on” autoplay=”on” controls=”on” viewstart=”on” viewend=”on”]

 

 

[sgmb id=1]

15 komentarzy do “Jak kupować w bonprix – cz. 113 min. czytania

      1. Ciuchy na zdjęciach może i, niektóre, są niezłe… Zamówiłam kilka razy i albo przyszły totalne szmaty albo rozmiarówka była całkiem z kosmosu …

  1. Ciekawy post, bonprix niestety prowadzi sprzedaż zagranicznych ubrań (made in CHINA), jeśli metka ma dla Ciebie znaczenie zapraszamy do nas na zakupy. W ptakmoda.com znajdziesz szeroki wybór odzieży MADE IN POLAND.

  2. Pracowałam w tym magazynie i… Jest naprawde olbrzymi. Konno? Nie, lepiej dorożka! Mimo pracy w tamtym miejscu, sklepu nie lubie. Mimo mierzenia sie i dobierania rozmiarow zgodnie z tabela ciuchy zawsze przychodzily za duze. O wiele za duze. S:
    Ogolnie to hej! Wczesniej nie komentowalam, ale zawsze, gdy mam dola, to wchodze na Twojego bloga, zeby postac troche w blasku Twojego pozytywnego myslenia i, zagrnac cos dla siebie. Nie zadzownisz na policje, by przyjechali zamknac zlodzieja, co?

      1. Ano, w dodatku jest kilka pieter i na kazde jedzie sie olbrzymia winda, ktora jest rozmiarow… Przedzialu w pociagu? Pierwszy raz jechalam ja, trojka innych osob i jakis facet z wielkim, trzy poziomowym wozkiem i… Wciaz bylo miejsce.
        Dziekuje! Ale ten wpis byl dla mnie szczegolnie wazny bo…. Zostala mi tylko jedna para spodni. Doslownie jedna. I stan, w ktorym nawet w najwiekszy mroz wbijam sie w rajstopy trzyma juz od miesiaca, bo ja uparcie mowie – nie, nie pojde na zadne zakupy dopoki nie wroce do 42.

  3. Rozbawiło mnie Twoje wyobrażenie o magazynach BP i ogólnie cały wpis wywołał uśmiech na mojej twarzy 🙂 Masz fantastyczne poczucie humoru!

    BP zawsze kojarzyło mi się właśnie z takimi fatałaszkami z bazarku dla pań 50+ i tak było do momentu, w którym musiałam na szybko kupić suknię na wesele przyjaciółki. Spędziłam całe noce na wyszukiwaniu w sieci. Kiecki albo były za małe, albo za drogie, albo nie w moim stylu. Idealną kreację znalazłam dopiero na Bon Prix.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.