FreshMail.pl
grube randki to cyrk

GRUBE RANDKI

Grube Randki Cz. 10 – Jak to jest z tą chemią?

Miłości od pierwszego wejrzenia nauczył nas Disney

Obcy facet całuje Aurorę i dzieje się magia. Książę zakochuje się w Kopciuszku (czy raczej w swoim na jej temat wyobrażeniu, bo przecież gamoń nie rozpoznaje Tej Jedynej, widząc ją później przy codziennej robocie) od pierwszego tańca. Alladyn ratuje damę z opresji i trzy minuty później już się całują.

I tylko Bella, na skutek okoliczności, w których jest zatrzaśnięta, dopiero z czasem uczy się, że Bestia nie jest tym, czym się wydaje.

Poprzeczka zawieszona jest wysoko. Z objęć Disneya przechodzisz w książki dla nastolatków i uczysz się, że magia miłości od pierwszego wejrzenia jest czymś równie autentycznym, co sowa z Hogwartu. A później już tylko komedie romantyczne, które raz na zawsze przekonują Cię, że znalezienie drugiej połówki jabłka jest w życiu celem nadrzędnym.

Musisz być z kimś. I to nie z byle tam kim, ale z Księciem! Muszą być surmy z nieba, motylki w brzuchu i pocące się na potęgę dłonie. Tak się to jakoś ułożyło, że nikt nam nigdy nie powiedział, że cały ten przypisywany zakochaniu arsenał to efekt szalejących w młodocianych organizmach hormonów, które jeszcze nie znalazły najkrótszej drogi do receptorów. I które swoimi harcami sprawiają, że życie nastolatka to największy dramat na świecie i że nic, ale to nic, nie będzie już w tym życiu tak, jak powinno.

Zakochanie, jubilerskie precjoza i olimpijski wysiłek

Bywam w internecie na różnych grupach i rozmawiam z różnymi ludźmi. I wiecie co? Nie ma reguły – ludzi, którzy wyczekują swojego gromu z jasnego nieba spotykam wszędzie.

Ja to już nigdy nie znajdę miłości.

Ja to bym chciał, żeby mnie strzeliło, ale tak naprawdę.

Mam czasami wrażenie, że w całym naszym pięknym zakażeniu kulturą, straciliśmy umiejętność wielorakiego postrzegania rzeczywistości. Chcemy szybciej, wyżej, mocniej. Jak na olimpiadzie, tylko że boiskiem jest całe nasze życie. Chcemy miłości totalnej, wywracającej na nice. Adrenaliny. Dramy. Często przy tym ignorując to, co tu i teraz. Moim zdaniem, u podwalin naszego ogólnego niezadowolenia z życia emocjonalnego leżą dwie idealizacje, których ciężko się nam pozbyć.

1. Z kamerą wśród książąt

Temat Perfekcyjnego Księcia był już przez nas poruszany w ramach tego cyklu. Oczekiwania vs rzeczywistość to potyczka, która zazwyczaj kończy się przegraną. Żaden żywy człowiek nie ma szans, w starciu z pielęgnowanym przez nas ideałem. No tak się zwyczajnie nie da.

Wszyscy nosimy skarpetki, miewamy tłuste włosy, czasami dostajemy gila czy biegunki – wyobrażacie sobie w takich okolicznościach Księcia Eryka? Bywamy zmęczeni, rozdrażnieni albo zwyczajnie leżymy pod kołdrą, bojąc się jutra. Czekamy, aż nam Wróżka Chrzestna z dyni rzeczywistości zrobi magicznego rolls-royce’a, który wywiezie nas na orbitę.

Przekonanie o tym, że gdzieś tam jest ta jedna jedyna osoba, która jak nikt zrozumie nas bez słów i obsypie życie tęczowym brokatem uważam za z gruntu złe. Nakładanie na kogoś stuprocentowej odpowiedzialności za bycie Księciem z Bajki to… trochę draństwo jest.

Miłosne szóstki w totka to miejska legenda. Tam, gdzie w grę wchodzą przyziemne prawa fizyki, zawsze pojawia się tarcie, o który przecież nikt nie mówi. Para idealna nigdy się nie kłóci – zawsze ma pełną lodówkę, pozmywane naczynia, ogolone nogi i pracę marzeń. Zero stresu.

2. Tiara i kręgi w zbożu

Łatwiej nam czekać na zaproszenie na bal, niż wziąć sprawy w swoje ręce i założyć konta na portalach randkowych. Wiecie – mam nadzieję, że już z doświadczenia – że randkowanie z rozmysłem niczym nie przypomina harców w królewskim pałacu. Nie ma gadających spodeczków ani magicznych, strachliwych rybek.

No przecież to się powinno dziać samo, co nie? Idziesz sobie z pracy do samochodu i nagle BUM! obok pojawia się Księżniczka w kryształowej tiarze, patrzy Ci głęboko w oczy i wiecie już, że będziecie ze sobą do końca życia. Obraz ten nie uwzględnia ani nieudanej starości, ani faktu, że nie zamieniliście ze sobą choćby słowa. Co tam, kto by się przejmował, że w domu nie będzie o czym gadać, o ile nie interesują Cię akurat estetyczne aspekty jubilerskich cudeniek.

Zejdźmy na ziemię. Takie zakochanie, historie o miłosnym ciosie między oczy dotyczą, jeśli już, nastoletnich historii. Kiedy człowiek jest młodym, zapełniającym się dopiero z wolna naczyniem; kiedy brak doświadczenia nie pozwala porównać tego co się dzieje z niczym innym; łatwo jest uwierzyć, że te kręgi w zbożu to obcy, a nie zwyczajny traktor i fantazja pana Henryka zza miedzy.

Życie to jest kabaret, niekoniecznie musical

Nie umniejszam! Nie odbierajcie tego w ten sposób. Chciałabym, żebyśmy nauczyły się doceniać wagę dojrzałej miłości, która rozgrywa się między dorosłymi ludźmi w scenerii z rachunków, przewlekłego stresu, irytujących przyzwyczajeń, nic-mi-się-nie-chcenia i innych takich, nierozerwalnych z dorosłym życiem przyjemnostek.

Ustalmy sobie: jeśli kompletnie nie ma chemii to znaczy, że kompletnie nie ma sensu. Warto jednak zapomnieć o popisowym kawałku śpiewanym przez wszystkie wiewiórki i psy w parku. A pamiętać za to, że w prawdziwym życiu te błyszczące, podarowane przez Dżina brylanty, okazują się być wdeptanymi w dywan (wcale nie latający) landrynkami.

Idąc na randkę z internetu z myślą o piorunach zakochania, obniżasz swoje szanse na szczęście. Bo może, podkreślam MOŻE się okazać, że twoja randka – tak samo zestresowana jak Ty – jest naprawdę interesującym człowiekiem. I że dowiesz się o tym dopiero wtedy, kiedy trochę pewniej poczujecie się w swoim towarzystwie. Ze stresu wszyscy robimy i mówimy głupie rzeczy.

W Czasach Wielkiej Randki miałam zasadę, że jeśli gadka się klei to warto dać temu szansę. Bez przywiązywania się i fantazjowania o domku z białym płotkiem (to ta najtrudniejsza część), zwyczajnie luzowałam i czekałam co będzie. Nie zdarzało się to często, bo na satysfakcjonującym mnie poziomie kleiła się mało z kim.

Myślę sobie, że oczekując od innych wyrozumiałości i akceptacji (które moim zdaniem w związku są istotnym elementem), warto móc zaoferować to samo. Nie sypiące magicznym proszkiem chochliki, nie książę na białym koniu czy krasnoludki – tylko spokój może nas uratować. Grom z jasnego nieba w kwestii związków jest ważny, ale w zupełnie innym kontekście. Jeśli szukasz partnera, to raczej takiego, z którym ten grom przetrwasz, a nie takiego, który podpali Ci dach nad głową. Ok? Zakochanie bez dźwięku fanfar to nadal zakochanie. Zapamiętaj to.

Jeśli poczułaś, że moje słowa mogą mieć trochę sensu, zostań na dłużej, bo cykl GRUBE RANDKI zaplanowałam właśnie z myślą o Tobie. Podzielę się z Tobą moim doświadczeniem, opowiem jak randkować bezpiecznie i wydostać się z niekomfortowej sytuacji.
A może jest jakieś pytanie, które nie daje Ci spokoju? Chciałabyś o coś zapytać, ale trochę się wstydzisz? Napisz do mnie na halo@galantalala.pl – zajmiemy się tym razem.

Przeczytaj też:

5 rzeczy, które pozwoliły mi przetrwać internetowe randki – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 1 DLACZEGO POWINNAŚ ZACZĄĆ SIĘ UMAWIAĆ NA RANDKI? – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 2 ZNAJDŹ SWOJĄ NISZĘ – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 3 JAK CIĘ WIDZĄ, TAK CIĘ PODRYWAJĄ – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 4 TEN TYP TAK MA – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 5 IDZIESZ CAŁOWAĆ ŻABY? WŁÓŻ KASK! – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 6 CO Z TYM SEKSEM? – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 7 NIE DOKAZUJ, MIŁA NIE DOKAZUJ – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 8 5 NAJGŁĘBSZYCH KAŁUŻ, W JAKIE MOŻESZ WDEPNĄĆ – TUTAJ

GRUBE RANDKI – CZ. 9 JAK RANDKOWAĆ BEZPIECZNIE – TUTAJ

Leave a Comment

Comments (9)

  1. Jaki to jest świetny tekst! Jaki on jest w punkt, uuuuuu! Uuuu 😀 Jestem w dobrym związku (z portalu, żeby nie było ;)) od dwóch lat, ale czasem pojawia się ten gnom w moje głowie i mówi: Ale dlaczego nie ma tęczy, dlaczego nie rozsypują się diamenty, a spacerowicze nie tańczą tego samego układu? Dlaczego jest zwyczajnie? Dlaczego oznaką miłości jest kupno serka wiejskiego („bo lubisz”)?
    A dlaczego nie? Amplitudy miałam w poprzedniej relacji, bywałam księżniczką, owszem. Bywałam też różnymi odmianami obrzydliwca i nie mam ochoty do tego wracać (do bycia tak postrzeganą przez „ukochanego”, znaczy). Wiwat, Ula! Dzięki :*

    1. Borze iglasty, ten serek wiejski razem ze śmieszkami, które ludziom z zewnątrz wydają się zupełnie czerstwe to jest NAJLEPSZE.
      Na początku niby też jest fajnie, ale lubię, kiedy ten moment mija wreszcie 😉

  2. Bardzo fajny i życiowy tekst. Po „[…]fantazja pana Henryka zza miedzy” prawie z krzesła spadłam ;-P
    Pisz tak dalej Dziewczyno! 🙂

  3. Szczerze mówiąc, w miłość od pierwszego wejrzenia to ja nie wierzyłam nigdy (mnie się po prostu nie zdarza, a żyję już parę lat) zaś ostatnio przestaję wierzyć w miłość w ogóle.
    Chciałabym zachować wiarę w Przyzwoitość Ludzką. W to, że mężczyźni nie dzielą się na obkakanych i zajętych jak w dowcipie.

    1. Z biegiem lat, z biegiem dni ta wiara również we mnie jest co raz mniejsza.Nigdy nie patrzyłam na relacje męsko -damskie przez pryzmat ckliwego romantyzmu.Bardziej na relacje dwojga inaczej skonstruowanych, ale byc może kompatybilnych ludzi.Dzisiaj dobiegając 50 mam wrażenie, że wiekszość znanych mi męzczyzn zatrzymała się na rozwoju emocjonalnym 12 latka, a pod cieniutką warstwą dobrego wychowania w każdym facecie kryje się cham, burak i kłamczuch. Spotykam się z zachowaniami wręcz żenującymi, które dotykają mnie nie tylko jako kobietę, ale człowieka.Tak – o tą Przyzwoitość Ludzką z wiekiem co raz trudniej.

  4. O, właśnie to! Jeśli ktoś głośno deklarował, że Kocha Wielkom Miełościom, oświadczał się bez mała na drugiej randce i planował wspólne wakacje za trzy lata, zaczynała mi wyć syrena alarmowa i gość był odstawiany od piersi łabędziej.
    Jeśli natomiast genialnie się gadało i robiło wspólnie rzeczy (nie, gapienie się z zachwytem nie wystarcza, choć jest mile widziane) – człowiek miał dużą szansę na dalsze kontakty. Ale ja ogólnie mało namiętna jestem i się bardzo opornie angażuję. Tyle że na długo.

Hej, Syreno Lądowa!

Zostaw swój e-mail, a nie przegapisz ani literki! Zapisz się na pierwszą całkowicie ciałopozytywną listę mailową.

Chcę się zapisać do Syreniej Poczty Niekoniecznie Lądowej (możesz się wypisać kiedy tylko zechcesz. Jeśli zechcesz!).

FreshMail.pl