FreshMail.pl
abecadło plus size G - Gapią się

fattitude

Abecadło Plus Size – G jak Gapią się!

Cicho, gapią się! i Co ludzie powiedzą? to dwa największe koszmary mojej wczesnej młodości. Jak większośc grubasów mam trzecie oko do monitorowania otoczenia. Nic mi nie umknie, żadne łypnięcie spod byka, żadne drwiące drgnienie wargi, żadna krzywa mina. Ja wiem najlepiej, co myślą o mnie mijający mnie na ulicy ludzie. A myślą, w moim przekonaniu, długo i źle. Że gruba, że niechlujna, że leniwa, że żarłok, że zaniedbana, że – wierzcie mi lub nie – ale tych myśli jest milion. Mogłabym wymieniać do Nowego Roku.

 

Nic to, że ja o mijanych ludziach nie myślę w zasadzie wcale i nawet jeśli ktoś mnie zachwyci czy zniesmaczy zwykle trzy sekundy później już go nie ma. To nic. Mnie nie przekonuje!

 

Inni zawsze wiedzą lepiej

 

Byłam są nastolatką, która wiecznie obciąga sweter niemal do kolan, byle zakrywał jej tyłek. Dosyć oderwaną, dosyć wyszczekaną, a jednak niepewną. Wystarczyły dwa słowa, żeby zamienić mnie w rozedrganą kupkę żalu do całego świata. Tyle samo, ile wystarczało, żebym kręciła awanturę pod niebo. Za fasadą hardości, pod bluzą z logo metalowego zespołu kryło się młode dziewczę, bardzo – w gruncie rzeczy – chcące przynależeć. Sama przeciwko światu.

 

Byłam tą nastolatką, która po zakończonym konkursie recytatorskim potrafiła ponad godzinę czekać na tak zwaną konsultację. Walidację wszystkiego, czym byłam. Zewnątrzsterowna i zestresowana. Przecież jeśli ktoś mówi, że mnie nie ma, to nie może się mylić, prawda? Gówno prawda.

 

O spódnicach i perłach

 

Widzę Was i wiem, że ciągle to macie. Założyłabym tę spódnicę w groszki, ale nie mam odwagi. Gratuluję odwagi. Zazdroszczę odwagi! Najgorzej. Nie zjesz w publicznym miejscu, bo jeszcze ktoś pomyśli, że te fałdy to jednak nie z powietrza. Nie założysz spódnicy, bo jeszcze ktoś pomyśli, że z takimi nogami to  nie wyszedłby z domu. Nie uśmiechniesz się do obcego człowieka w sklepie, bo przecież Ty WIESZ! co on o Tobie myśli. Widzisz jak się gapi, jak śledzi każdy Twój ruch, prawda?

 

Głęboko w zwoje mózgowe, uwiera nas ta myśl, że oni się ciąglę gapią. Oni, ci ludzie. To jest taki malutki kamyczek w bucie. Albo nie! To jest takie ziarenko piasku w miękkim ciele małża. Kłuje i boli, nie daje o sobie zapomnieć. To jest w zasadzie bardzo dobra metafora, bo takie ziarenko, taka myśl może stać się perłą – źródłem siły.

 

Kilka pytań, żadnych odpowiedzi

 

Pozwólcie, że zadam jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie. Co takiego jest w tych obcych ludziach, że tak chętnie oddajemy im wodze? Pozwalamy decydować o swoim samopoczuciu, i dalej!, o życiu w ogóle! Co może o mnie wiedzieć mijający mnie na ulicy przypadkowy przechodzień? Dlaczego nas to w ogóle zajmuje?

Wbij sobie proszę do głowy raz na zawsze, że ludzie nie myślą o Tobie nawet w połowie tak dużo i długo, jak Ci się wydaje. Serio. No dobrze się zastanów – nie masz w życiu ważniejszych spraw, niż rozmyślanie o kimś, kto właśnie Cię minął na światłach?

Nawet jeśli się gapią, to co? Mają na twoje życie dokładnie taki wpływ, na jaki im pozwalasz. Jeśli byle obcy jest w stanie jednym krzywym spojrzeniem sprawić, że kwestionujesz wszystko, co jest w Tobie dobrego, to chyba ktoś tu się powinien nad sobą zastanowić. Podpowiem, że wyjątkowo nie jestem to ja.

 

Zawsze było tak, że ludzie bali się wszystkiego, co inne. Bycie zadowolonym i czucie się dobrze we własnej skórze oznacza bycie innym. Nie odchudzanie się oznacza bycie innym. Bawienie się modą, mimo widocznej nadwagi oznacza bycie innym. Mówienie o tym wszystkim głośno też, niespodzianka, oznacza bycie innym. Idąc wbrew oczekiwaniom społeczeństwa zawsze będziesz widziana.

 

Nie wiem tylko, czy masz świadomość tego, że wśród tych gapiów mogą też być ludzie gapiący się z podziwem. Zastanawiałaś się kiedyś nad tym?

Tak myślałam.

POZOSTAŁE WPISY Z CYKLU:

A jak aktywnośc fizyczna – TUTAJ

B jak brak akceptacji – TUTAJ

C jak choroby – TUTAJ

D jak dyskryminacja – TUTAJ

E jak empatia – TUTAJ

F jak fałdy– TUTAJ

Leave a Comment

Comments (4)

  1. Ludzie nie myślą o mnie nawet w połowie tak dużo, jak mi się kiedyś wydawało…bo są zajęci martwieniem się, co inni pomyślą o nich. Każdy jest pępkiem swojego prywatnego wszechświata. Dochodziłam do tej wiedzy długo i w bólach – najpierw walcowała mnie matka, taka bardzo z gatunku “coludziepowiedzą”, a potem podobny do niej pod tym względem chłopak. Ludzi, którzy wpędzają nas w kompleksy “dla naszego dobra” trzeba wycinać z życia bez litości. Zamykać im drzwi na tym wszystkowiedzącym ryju. Nic innego nie pomoże.

  2. Świetny post! Fragment o nastolatce w metalowej bluzie – jakbym czytała o sobie. A i tak byłam wtedy o wiele szczuplejsza niż teraz. Chyba powoli dojrzewam, żeby mieć krzywe spojrzenia gdzieś. Ostatecznie każdemu zdarza się, że ma kiepski humor, inny gust itp. i pomyśli o czymś “matko, ohyda”. Ale za sekundę o tym zapomina. Więc czemu my mamy rozpamiętywać? 😉

    1. Ooo to to, są ważniejsze rzeczy do przejmowania, niż cudze humory.
      Życzę Ci w takim razie na Gwiazdkę tej umiejętności wyłączenia myślenia o tym co inni sądzą. Tobie ma być dobrze ze sobą!

      1. Co ludzie powiedzą – chyba najgorsza głupota.Czy Ci ludzie nas znają, wiedzą jacy jesteśmy?Czy mają prawo nas oceniać przez naszą zewnętrzność.Czy w sumie musimy się im podobać?
        Długo mi zajęło dojście do wniosku, że zależy mi jedynie na opiniach ludzi mi bliskich, ważnych.To dla nich chcę być lepsza niż jestem, starać się.A reszta i tak znajdzie we mnie jakiś mankament…